"Dotarło, zakute łby?"
Wypowiedź Premiera to smutny dowód na erozję autorytetu państwa. Osoba piastująca najważniejszą funkcję w rządzie powinna narzucać standardy debaty, a nie sprowadzać ją do poziomu rynsztoka. Premier, który zamiast argumentów używa inwektyw, kapituluje jako mąż stanu i pokazuje, że brakuje mu merytorycznej pewności siebie.
Nazywanie oponentów 'zakutymi łbami' to nie tylko atak na polityków, ale przede wszystkim pogarda wobec milionów obywateli, którzy mają prawo do sceptycyzmu wobec rządowych planów. To próba stygmatyzacji każdego, kto ośmiela się zadawać trudne pytania o finanse publiczne. Premier rządu powinien być premierem wszystkich Polaków, a nie agresywnym liderem partyjnej bojówki.