24 dni do podpisania umowy inwestycyjnej RT. Tak wynika z deklaracji ogłoszonej przez zarząd. Może tak się stanie, ale nie wykluczam, że termin podpisania umowy zostanie ponownie przesunięty, po raz trzeci. Dlaczego? Moja spekulacja opiera się na założeniu, że dojdzie do próby wrogiego przejęcia spółki, a to oznacza, że członkowie zarzadu, by dać skuteczny odpór takiej próbie, będą musieli szybko zwiększyć zaangażowanie w akcje. Obecnie kontrolują oni (oficjalnie) ok. 13%. To wydaje mi się za mało, bo nowy akcjonariusz posiadając taki sam pakiet akcji mógłby zawrzeć sojusz z funduszami, które, jak przypuszczam o niczym innym nie marzą, jak właśnie o sprzedaży akcji bez strat, bo o zyskach raczej mogą tylko pomarzyć. Wyjście z akcjonariatu przez nich bez strat jest w mojej ocenie możliwe raczej tylko w wyniku likwidacji spółki, po wcześniejszej sprzedaży wszystkich aktywów i spłaceniu zobowiazań. To dałoby netto na akcję, moje szacunki, ok. 21 złotych pomniejszone o koszty likwidacyjne. Taki scenariusz wyjścia z inwestycji mógłby zaoferować funduszom właśnie nowy akcjonariusz. Członkowie zarządu tego raczej zaproponować funduszom nie moga, ponieważ ich interes leży w dalszym funkcjonowaniu spółki, dalszym czerpaniu wymiernych korzyści z jej działności. Dodać trzeba, że tylko oni te korzyści mają. Widać jak na dłoni, że interesy członków zarządu i pozostałych akcjonariuszy są kompletnie różne i sprzeczne. Dlatego nowy akcjonariusz, który ogłosiłby zamiar likwidacji spólki, uzyskałby, tak uważam, masowe poparcie akcjonariatu. Dlatego członkowie zarządu, jeśli moja spekulacja się sprawdzi, będą musieli dokupić nawet do 10% akcji i próbować zjednać sobie przynajmniej jeden z funduszy, OFE NN lub Quercusa, w zamian za zobowiązanie umożliwienia im wyjścia z inwestycji po godziwej cenie, być może poprzez odkupienie ich akcji. To wydaje mi się jednak trudne, ponieważ fundusze mają wysoką cenę nabycia akcji, ich pakiety są warte (cena zakupu) kilkanaście milionów złotych. Czy członkowie zarządu mieliby tyle gotówki do dyspozycji? Nie wiem.
W każdym razie kolejne przesunięcie terminu podpisania umowy inwestycyjnej można będzie interpretować jako danie sobie więcej czasu przez członków zarządu na zakup akcji. Poza tym uważam, że nowy inwestor, ujawni się, z oczywistych powodów, dopiero po podpisaniu umowy RT, kiedy to klamka zapadnie, wspólnicy będa ze sobą związani, i jednemu z nich, BBI, bedzie łatwiej sprzedać cały posiadany pakiet udziałów drugiemu, który chce kontynuować ten projekt.
Taka jest moja spekulacja.:)