Dziękuję za odpowiedź, która jednak wciąż nie odnosi się do kluczowego problemu, jaki podnoszę – mianowicie zatrudnienia przez Elektrim osób, które podejmowały decyzje korzystne dla tej spółki podczas pełnienia funkcji w instytucjach publicznych, takich jak GPW.
Zatrudnianie byłego prezesa GPW przez Elektrim rodzi poważne wątpliwości dotyczące transparentności, etyki oraz potencjalnych konfliktów interesów. Takie praktyki budzą pytania o ich wpływ na uczciwość rynku kapitałowego oraz zaufanie inwestorów.
Oczekuję rzeczowej odpowiedzi na kwestię, czy Pana zdaniem, zatrudnianie osób decyzyjnych w spółkach, które mogły czerpać korzyści z ich działań, jest zgodne z zasadami dobrych praktyk rynkowych oraz etyki biznesowej. Nie szukam jedynie przekierowania mojej uwagi na inne instytucje, lecz rzeczowego dialogu w tej sprawie.
Nie odnosi się do kluczowego problemu jaki Pan podnosi, bo nie ma żadnego problemu. Problem jest urojony. W swoim komentarzu oczekiwał Pan "merytorycznej debaty, opartej na faktach", tymczasem rozpoczyna Pan dyskusje od kompletnie nie merytorycznej teoryjki spiskowej. Wciska Pan ten swój kit że ktoś dostał łapówkę w postaci posady bo coś tam załatwił. 1. Jakie Pan ma dowody że ktoś dostał posadę za załatwienie czegoś, a o zatrudnieniu nie zadecydowały merytoryczne argumenty takie jak: kompetencje, wykształcenie, doświadczenie, itd.? 2. Nawet jeśli założymy, że prezes GPW rzeczywiście przyjął łapówkę w postaci atrakcyjnej posady / warunków zatrudnienia, to w dalszym ciągu nie zwalnia to samego GPW od odpowiedzialności za tą decyzje. W chwili wydania decyzji, był prezesem GPW, a GPW musi również ponosić odpowiedzialność za decyzje ludzi, których zatrudnia. Więc jeśli ma Pan dowody że prezes GPW wydał decyzje za łapówkę to proszę wytoczyć sprawę sądową samemu GPW, przedstawić na to dowody i domagać się unieważnienia decyzji. Ja nie mam nic do tego, piłka jest po Waszej stronie. 3. Sama zmiana słów "zobowiązuje" do "upoważnia" która nastąpiła, jest w zasadzie bez znaczenia. Zapis "zobowiązuje" bez podania konkretnego terminu jest w zasadzie martwym zapisem. Oto przykład z życia wzięty: Dokładnie 21 lat temu Polska (jak i inne kraje) przystąpiła do UE. W warunkach przystąpienia Polski do UE, był warunek że Polska ZOBOWIĄZUJE się do przyjęcia i wprowadzenia wspólnej waluty EURO. Minęło 21 lat, to kiedy wreszcie wprowadzą to EURO? Na dzień dzisiejszy nie ma nawet dyskusji politycznej żeby to zrobić, nie mówiąc już o jakiś przybliżonych datach. Dlaczego tak jest? Ponieważ zapis "ZOBOWIĄZUJE się" w prawdzie jest, ale sama UE nie narzuciła Polsce żadnego sztywnego terminu, więc równie dobrze może to stać się jutro, a może za 100 lat, albo za 1000. To jest właśnie przykład, że Wy, Akcjonariusze Mniejszościowi, uczepiliście się zapisu, który jest w zasadzie dla Was bez znaczenia i sami sobie robicie wodę z mózgu i doszukujecie się w tym drugiego dna. 4. "Odnoszę się m.in. . do dokumentów, takich jak interpelacja opublikowana w Sejmie, która jednoznacznie wskazuje na braki w transparentności decyzji dotyczących zmiany zapisów", - któreż to konkretnie słowa z tej interpelacji to wskazują? Bo odnoszę wrażenie że chyba czytamy zupełnie inne dokumenty, wydźwięk interpelacji jest jasny i sprowadza się, że wszystko odbyło się w sposób transparentny i przejrzysty, a interes Akcjonariuszy Mniejszościowych został zabezpieczony. Jeśli teraz Akcjonariusze Mniejszościowi mają problem, to na własne życzenie, a wynika to z ryzyka które pojęli 18 lat temu: "Należy wskazać, że jednym z warunków wykluczenia akcji Elektrim S.A. z obrotu giełdowego było ogłoszenie wezwania do zapisywania się na sprzedaż akcji tej spółki. Wezwanie zostało ogłoszone w dniu 30 listopada 2007 r. przez PAI Media SA. Przedmiotem wezwania było 56.077.959 sztuk akcji po cenie 6,25 zł, która to cena została podwyższona do 7,82 zł. Zapisy były przyjmowane w dniach 11 grudnia 2007 r. - 10 stycznia 2008 r. Zgodnie z komunikatem Giełdy Papierów Wartościowych S.A. z dnia 15 stycznia 2008 w ramach wezwania zawarto transakcje na 37.999.464 sztuk akcji. Akcjonariusze, którzy posiadali akcje Elektrim S.A. mogli odpowiedzieć na wezwanie.Ogłoszenie wezwania zapewniło akcjonariuszom sprzedaż akcji będących akcjami zdematerializowanymi i w ten sposób zabezpieczyło interes akcjonariuszy wycofujących się z tej spółki." 5. "Dziękuję za odpowiedź, która jednak wciąż nie odnosi się do kluczowego problemu, jaki podnoszę – mianowicie zatrudnienia przez Elektrim osób, które podejmowały decyzje korzystne dla tej spółki podczas pełnienia funkcji w instytucjach publicznych, takich jak GPW." - czyli, jak rozumiem, według Pana zatrudnianie osób, które podejmowały decyzje niekorzystne dla spółki byłoby bardziej pożądane i nie budziło by wątpliwości?
Zawsze może Pan sobie otworzyć firmę i pozatrudniać w niej ludzi Panu nieprzychylnych, którzy będą podejmować niekorzystne decyzje dla Pana firmy, ciekaw jestem ile Pańska firma się utrzyma zanim ogłosi Pan jej upadłość. 6. "oczywiście mówię tutaj o prokuraturze europejskiej" - przed ślepym i bezmyślnym powtarzaniem bzdur szerzonych tutaj przez Pana Golisza, radziłbym najpierw się zapoznać do czego została powołana i czym konkretnie się zajmuje Prokuratura Europejska. Za każdym razem jak czytam, że Ktoś próbuje mnie tutaj straszyć że będzie jakieś swoje żale przesyłał do Prokuratury Europejskiej, to pojawia się tylko uśmiech na mojej twarzy, bo wiem że ten Ktoś nie ma pojęcia o niczym.
To powyżej, to jest właśnie merytoryka i fakty, a Pan po raz kolejny w swoich komentarzach potwierdził tylko to, co już tutaj napisałem na samym początku: "Debata na faktach ma sens tylko wtedy, jak strony akceptują te fakty, nie zależnie od tego czy im się te fakty podobają, czy nie. Debata w której jedna strona przyjmuje tylko te fakty które są zgodne z ich oczekiwaniami, a inne odrzuca bez żadnej postawy, nie ma żadnego sensu", tak więc nie dojrzeliście jeszcze do poważnej debaty. Ciągle w głowach macie tylko jakieś teorie spiskowe, na które nie potraficie przedstawić żadnych dowodów.
Dziękuję za Pana odpowiedź. Pragnę jednak zaznaczyć, że moje pytania oraz wątpliwości wynikają z publicznie dostępnych informacji i dotyczą kwestii transparentności oraz etyki w podejmowaniu decyzji.
W swoim komentarzu stwierdził Pan, że moje stanowisko opiera się na "teorii spiskowej". Chciałbym podkreślić, że moje wątpliwości są oparte na analizie dokumentów publicznych, a nie na bezpodstawnych oskarżeniach. Jeśli Pana zdaniem nie ma żadnych uchybień, proszę o wskazanie konkretnych dowodów na pełną transparentność procesu, a nie jedynie odrzucenie moich argumentów jako "urojonych".
Poruszył Pan kwestię zatrudnienia osób, które wcześniej podejmowały decyzje korzystne dla określonych podmiotów. Wątpliwości w tym zakresie nie wynikają wyłącznie z subiektywnych ocen, ale z obiektywnych przesłanek dotyczących potencjalnego konfliktu interesów. Zatrudnianie byłych urzędników przez podmioty, których decyzje uprzednio wspierali, to kwestia często podnoszona w debatach o etyce biznesu.
Co do zmiany zapisów "zobowiązuje" na "upoważnia", zgadzam się, że brak konkretnego terminu może sprawiać, iż zapis ma ograniczoną skuteczność. Niemniej jednak, sama zmiana brzmienia rodzi pytania o motywy jej wprowadzenia. Jeśli był to proces transparentny, proszę o przedstawienie uzasadnienia, które rozwieje wątpliwości w tej sprawie.
W kwestii interpelacji – zgadzam się, że różne osoby mogą interpretować jej treść w odmienny sposób. Niemniej jednak, argument o pełnej przejrzystości procesu pozostaje niejednoznaczny. Jeśli dokument faktycznie dowodzi, że wszystko odbyło się w sposób klarowny, proszę o wskazanie konkretnych fragmentów, które jednoznacznie to potwierdzają.
Poruszył Pan również kwestię Prokuratury Europejskiej. Moim celem nie jest "straszenie", lecz zwrócenie uwagi na to, że organy te mogą badać przypadki, które budzą wątpliwości natury prawnej. Jeżeli moje wątpliwości są bezpodstawne, proszę o merytoryczne wyjaśnienie, dlaczego mechanizmy kontroli na poziomie europejskim nie miałyby zastosowania w tej sprawie.
Zależy mi na rzeczowej dyskusji i wymianie argumentów, a nie na osobistych wycieczkach czy podważaniu intencji rozmówcy. Mam nadzieję, że dalsza debata będzie oparta na konkretach i faktach. Z poważaniem
Moje wrażenia na gorąco po przeczytaniu ostatnich dwóch wpisów tej ciekawej wymiany zdań :
1. dyskutują ze sobą przedstawiciele GA i PAE.
2. przedmiot tej konkretnej dyskusji daje możliwość wielu sensownych interpretacji, z którymi trudno się nie zgodzić.
Ucieszyło mnie, że ta wymiana zdań mogłaby zachęcić obie strony do rozpoczęcia " rozmów pokojowych "
w całości spraw dotyczących Elektrimu .
Dzień dobry, moje wrażenia "na gorąco" z tej rozmowy.. Obaj "przedstawiciele" nie pamiętają lub nie chcą pamiętać ani faktów ani prawa.. Był termin - 6 miesięcy od dnia zakończenia postępowania upadłościowego - powrót na giełdę spólki prawa publicznego "Elektrim S.A." - GPW "upoważnia" lub "zobowiązuje" - jest różnica.... Z kolei, w trybie postępowania cywilnego można pozwać i GPW i Prezesa - to się nazywa odpowiedzialność solidarna lub ewentulanie przypozwać w postępowaniu cywilnym... - ale nie widzę szans powodzenia. Odnośnie tzw. "interpelacji" to jak już powtarzałem, nie jest to żadne źródło prawa, zresztą o wiele ciekawsze są wydarzenia związane z zawarciem Umowy głównej czyli czegoś co Państwo i Zarząd Elektrium w sprawozdaniach nazywacie "Ugodą". Natomiast, część akcjonariuszy "została" z akcjami gdyż " Elektrim wróci na giełdę lecz już nie jako "wydmuszka" - o charakterze tej wypowiedzi także już się wypowiedziałem... Natomiast, Pan Z.S.Ż ma rację w dwóch kwestiach: - odnośnie kompetencji a raczej jej braku - Prokuratury Europejskiej - przy przystąpieniu do niej zawarto zapis, że może badać sprawy 2 lata wstecz od dnia przystąpienia do niej RP - oczywiście przy założeniu, że jakkiekolwiek przestępstwo zaistniało... - faktu, iż nie on powinien być adresatem pretensji co do opuszczenia giełdy i działań GPW w zakresie Elektrimu, a Państwo powinniście działać tj. np. wysyłać pisma, a nie rozpisywać się na forum, jak już też pisałem...
> W swoim komentarzu stwierdził Pan, że moje stanowisko opiera się na "teorii spiskowej". Chciałbym podkreślić, że moje wątpliwości są oparte na analizie dokumentów publicznych, a nie na bezpodstawnych oskarżeniach. Jeśli Pana zdaniem nie ma żadnych uchybień, proszę o wskazanie konkretnych dowodów na pełną transparentność procesu, a nie jedynie odrzucenie moich argumentów jako "urojonych". Oczywiście że urojonych i wypunktowałem Panu w poprzednim komentarzu że Pańskie rozumowanie jest błędne jak i pozbawione elementarnej logiki. Chciał Pan merytorycznej dyskusji opartej na faktach, to proszę je przedstawić, a nie uciekać się do jakiś ogólników typu "oparte na analizie dokumentów publicznych" jakich dokumentów? Teraz Pan próbuje wywracać kota ogonem, że to ja mam coś Panu udowadniać. Nie proszę Pana, to Pan rzuca oskarżeniami, więc to na Panu ciąży obowiązek przedstawiania dowodów, nikt nie będzie Panu udowadniał ze nie jest słoniem, czy to wielbłądem. I tak samo nikt nie będzie Panu udowadniał że Pańskie wyssane teoryjki spisowe są błędne.
> Poruszył Pan kwestię zatrudnienia osób, które wcześniej podejmowały decyzje korzystne dla określonych podmiotów. Wątpliwości w tym zakresie nie wynikają wyłącznie z subiektywnych ocen, ale z obiektywnych przesłanek dotyczących potencjalnego konfliktu interesów. Zatrudnianie byłych urzędników przez podmioty, których decyzje uprzednio wspierali, to kwestia często podnoszona w debatach o etyce biznesu. Trzymajmy się faktów, a fakt jest taki że to Pan poruszył tą kwestię, ja tylko udzieliłem Panu swojego komentarza na ten temat. Od kiedy członkowie zarządu GPW czy jej prezesi są urzędnikami państwowymi? proszę argumentować merytorycznie. Może Pan sobie uważać, że ludzie z sektora publicznego stają się "napromieniowani" i jak już raz ktoś się splami pracą w jakiejś SSP to powrotu do sektora prywatnego dla niego nie ma, co nie oznacza że inni również muszą podzielać Pański pogląd. Spółka Elektrim była spółką notowaną na GPW, więc wychodzi samo przez siebie że wnioski musiała kierować do zarządu GPW, a jacyś ludzie z zarządu musieli je rozpatrywać, rozpatrzenie może być pozytywne lub negatywne. Prawo nie zabrania zatrudniania byłych pracowników GPW w spółkach notowanych na GPW, tak więc zasadniczo Pańskie wątpliwości w tej kwestii to wyłącznie Pański problem. Dalej nie doczekałem się odpowiedzi jakie ma Pan dowody że ktoś został zatrudniony w zamian za jakieś "pozytywne decyzje" podejmowane za czasów sprawowania stanowiska w GPW, a nie poprzez merytoryczną rekrutacje, na podstawie wykształcenia, kompetencji, doświadczenia itp.? a przecież chciał Pan merytorycznej dyskusji.
> Co do zmiany zapisów "zobowiązuje" na "upoważnia", zgadzam się, że brak konkretnego terminu może sprawiać, iż zapis ma ograniczoną skuteczność. Niemniej jednak, sama zmiana brzmienia rodzi pytania o motywy jej wprowadzenia. Jeśli był to proces transparentny, proszę o przedstawienie uzasadnienia, które rozwieje wątpliwości w tej sprawie. W swojej ostatniej wypowiedzi podkreśliłem jedynie swoje zdanie na ten temat, że "zobowiązuje" nic Państwu tak na prawdę by nie dawało, cieszę się że zgadza się Pan z moją opinią. Po za tym, nie wiem który to już raz Panu tłumaczę że to była decyzja podjęta przez GPW, a Pan ciągle ubiera mnie w rolę jakiegoś adwokata GPW i że ja mam się tłumaczyć Panu z decyzji jakie podjęła GPW lub motywami jakimi się kierowała. PROSZĘ IŚĆ Z TYM PYTANIEM DO GPW. Napisali to nawet w tej Waszej odpowiedzi na interpelację: https://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=B8JJPD "Ostateczny kształt uchwały dotyczącej Elektrim S.A. był autonomiczną decyzją Giełdy Papierów Wartościowych S.A.", "Odpowiedź na pytania dotyczące tej problematyki pozostaje we właściwości Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie SA." Czego Pan nie rozumie? i czy w ogóle Pan rozumie co to znaczy "merytoryczna dyskusja"? czy Pana zdaniem, jak ja zacznę się wypowiadać za GPW to będzie to merytoryczne? i znowu wracamy do punktu wyjścia: "Debata na faktach ma sens tylko wtedy, jak strony akceptują te fakty, nie zależnie od tego czy im się te fakty podobają, czy nie. Debata w której jedna strona przyjmuje tylko te fakty które są zgodne z ich oczekiwaniami, a inne odrzuca bez żadnej postawy, nie ma żadnego sensu"
> W kwestii interpelacji – zgadzam się, że różne osoby mogą interpretować jej treść w odmienny sposób. Niemniej jednak, argument o pełnej przejrzystości procesu pozostaje niejednoznaczny. Jeśli dokument faktycznie dowodzi, że wszystko odbyło się w sposób klarowny, proszę o wskazanie konkretnych fragmentów, które jednoznacznie to potwierdzają. Błąd już na samym początku. Tutaj nie ma nic to interpretacji, sensem tego pisma jest właśnie to, że wszystko czyta się dosłownie. Praktycznie w każdym akapicie tego dokumentu, jest podkreślane że o wszystkim było informowane w raportach bieżących (również były informacje prasowe w mediach), jeżeli więc Pan, po przeczytaniu tego dokumentu twierdzi, że nie było pełnej przejrzystości procesu, to świadczy to jedynie o Pańskiej kompletnej ignorancji, która to właściwie wyznacza koniec dyskusji, bo nie ma już ona żadnego sensu. Pan za wszelką cenę chce wyprzeć wnioski jakie płyną z tego pisma i bawi się w dorabianie do niego własnej interpretacji.
> Poruszył Pan również kwestię Prokuratury Europejskiej. Moim celem nie jest "straszenie", lecz zwrócenie uwagi na to, że organy te mogą badać przypadki, które budzą wątpliwości natury prawnej. Jeżeli moje wątpliwości są bezpodstawne, proszę o merytoryczne wyjaśnienie, dlaczego mechanizmy kontroli na poziomie europejskim nie miałyby zastosowania w tej sprawie. I kolejne wywracanie kota ogonem. To Pan poruszył kwestię Prokuratury Europejskiej, ja się tylko do niej odniosłem. I czy sprawdził Pan czym się zajmuje Prokuratura Europejska? czy to zadanie również okazało się za trudne? To może ja Panu wytłumaczę, EPPO w skrócie prowadzi śledztwa w sprawie złego wydatkowania dotacji unijnych i tz. "mafiami vatowskimi". Jeżeli więc ma Pan dowody że spółka Elektrim dostała na coś dofinansowanie z UE a wydała je niezgodnie z jego przeznaczeniem np. na nowe samochody dla członków zarządu i RN lub zajmuje się wyłudzeniami vatowskimi z krajów UE, to owszem, to leży w centrum zainteresowania EPPO. Żale jakiś akcjonariuszy spółek giełdowych z państw członkowskich UE ich nie interesują, otrzyma Pan odpowiedź aby przekierował Pan sprawę do właściwego organu. Ale oczywiście nikt Panu nie zabroni spróbować.
> Zależy mi na rzeczowej dyskusji i wymianie argumentów, a nie na osobistych wycieczkach czy podważaniu intencji rozmówcy. Mam nadzieję, że dalsza debata będzie oparta na konkretach i faktach. > Z poważaniem Na chwilę obecną odnoszę wrażenie że ta rzeczowa dyskusja jest jednostronna, Pan okopał się na stanowisku że nic dla Pana nie było transparentne, rzetelne i wszystko budzi wątpliwości, choć konkretnych dowodów na podparcie tych wątpliwości nie przeczytałem. Więc może inaczej, skoro tak się Pan uczepił tych słów "zobowiązuje" a "upoważnia", a przecież wie Pan o tej zmianie od 06.11.2007r. bo to wtedy zostało opublikowane ESPI Uchwała zarządu GPW, dlaczego: - nie złożył Pan wtedy skargi na Uchwałę GPW, opisując jak to ona krzywdzi interesy Akcjonariuszy Mniejszościowych? lub
- nie skorzystał Pan z możliwości opisanej w odpowiedzi na Waszą interpelację, która to według tejże odpowiedzi zabezpieczała interes Akcjonariuszy Mniejszościowych, mianowicie, nie skorzystał Pan z możliwości zbycia swoich udziałów w wezwaniu na akcje ogłoszonym w dniu 30.11.2007r.? lub - nie skorzystał Pan z możliwości zbycia swoich udziałów w normalnym obrocie giełdowym, który trwał aż do 10.01.2028r.? Bo rozumowanie tutaj jest bardzo proste, skoro sytuacja dla Akcjonariuszy Mniejszościowych (według Pana) stała się wtedy dla nich bardzo niekorzystna, to powinni byli wtedy alarmować, lub po prostu wychodzić z tej niekorzystnej inwestycji i ratować swój zainwestowany kapitał.
Szanowny Panie Z.S.Ż., nikt wtedy ( w tamtym okresie) niczego nie skarżył ani niczego nie kwestionował. Miał być Pan Wybawcą, jedyną osobą która była w stanie działać w interesie Elektrimu S.A i tym samym w interesie mniejszościowych akcjonariuszy spółki, którzy są jej współwłaścicielami. Ochronić ją i jej majątek przed Wierzycielami, Vivendi S.A. i Deutsche Telekom...etc.. Mniejszościowi akcjonariusze Panu zawierzyli i Pańskim umiejętnościom biznesowym, negocjacyjnym etc. oraz Pańskiemu słowu "Elektrim wróci na giełdę już nie jako wydmuszka" Tak cięzko to Panu zrozumiec ? Naprawdę, trudno znaleść usprawiedliwienie dla braku powrotu spółki na giełdę i Pańskich późniejszych działań np. próby "rozwodnienia" kapitału...
Dnia 2025-05-02 o godz. 12:42 ~Rachunek napisał(a): > Szanowny Panie Z.S.Ż., > nikt wtedy ( w tamtym okresie) niczego nie skarżył ani niczego nie kwestionował. > Miał być Pan Wybawcą, jedyną osobą która była w stanie działać w interesie Elektrimu S.A > i tym samym w interesie mniejszościowych akcjonariuszy spółki, którzy są jej współwłaścicielami. > Ochronić ją i jej majątek przed Wierzycielami, Vivendi S.A. i Deutsche Telekom...etc.. > Mniejszościowi akcjonariusze Panu zawierzyli i Pańskim umiejętnościom biznesowym, negocjacyjnym etc. > oraz Pańskiemu słowu "Elektrim wróci na giełdę już nie jako wydmuszka" Tak cięzko to Panu zrozumiec ? > Naprawdę, trudno znaleść usprawiedliwienie dla braku powrotu spółki na giełdę > i Pańskich późniejszych działań np. próby "rozwodnienia" kapitału...
Kolejny, jakże merytoryczny komentarz: Jezus wjechał na osiołku do Elektrimu, a Mniejszościowi Akcjonariusze przywitali go palmami. Dzisiaj krzyczą do Piłata (Prokuratury, KNF, etc.) UKRZYŻOWAĆ GO !!!
Dlaczego teraz krzyczą mniejszościowi akcjonariusze Elektrimu ? Społka prawa publicznego której są współwłaścicielami nie powróciła na giełde i nie została dokonana jej rzetelna wycena, a transparentność działań spółki w zakresie zawartej Umowy głównej i innych umów transakcyjnych budzi watpliwości :-).
Dlaczego akurat ten artykuł ? - bo jak już pisałem, w świetle aktualnie obowiązujących przepisów prawa, w mojej ocenie, taką wypowiedź można byłoby poczytywać za manipulację na rynku kapitałowym, ale o tym rozstrzygnąłby Sąd zapewne. Czy w świetle wtedy (na dzień wypowiedzi) obowiązujacych przepisów prawa również, w mojej ocenie., jest to kwestia bardzo, bardzo dyskusyjna. Osobiście, nie złożyłbym takiego zawiadomienia. Natomiast, niewątpliwie, ta wypowiedż miała wpływ, nie tylko na wtedy podjęte decyzje mniejszościowych akcjonariuszy o "pozostaniu" z akcjami ale jak widać, także na ich późniejsze życie. Przy okazji, zmarnować takie zasoby ludzkie i okazję zyskania szacunku..... Gdyby spółka powróciła na giełdę mniejszościowi akcjonariusza zawsze by popierali Pana inwestycje, a zamiast p. Brzoski pewnie Pan by doradzał teraz Panu Premierowi...Gratuluję doradców...
Wypowiedzi p. Wałęsy i innych osób nie badałem pod kątem chociażby tzw. "przyrzeczenia publicznego". Po prostu , nie interesuje mnie to, i tak straciłem dużo czasu oraz środków, aby wyjasnić kwestię Umowy Głównej i innych umów transakcyjnych.
Oczywiście, możemy porozmawiać merytorycznie, jeśli Pan chce... Tylko najpierw proszę niech mi Pan napisze co oznacza skrót "LCIA" - będe wiedział, że rozmawiam z właściwą osobą.