Czy ktoś może potwierdzić lub zdementować pogłoski jakie krążą ostatnio w "branży"?
Podobno ludzie od Kulczyka spotykają się z zarządem i Rada Nadz. Mew.sa.
Rozmowy są prowadzone na wypadek gdy wezwanie na PEP nie wypali Kulczykowi. Chcą mieć jakąś alternatywę. Wiadomo ze Kulczykowi nie zależy na tym co firma posiada tylko na etykietce że "eko i odnawialne".
Jakby to była prawda i zrobił wezwanie po cenie np. 5,2-5,5 to by było kiepsko :/ część graczy kupiła między 5-6, więc kicha może być spora...
Skąd masz takie rewelacje? Moim zdaniem, gdyby nawet prowadzono rozmowy, to nie powinni sprzedawać udziałów Kulczykowi. Stary lis zawsze znajdzie sposób, aby wydymać akcjonariat małej spółki, jaką jest MEW. Lepiej niech w MEW orzą powoli własne pole i pracują uczciwie dla siebie i akcjonariuszy. Przyjdzie czas, że Kulczyk chcąc kupić tą spółkę, będzie musiał się bardziej postarać i zapłacić o wiele wyższą cenę, ale nie teraz... to nie jest dobry moment na sprzedaż. Jednak powtarzam pytanie, skąd zaczerpnąłeś plotkę, że w ogóle są prowadzone jakiekolwiek rozmowy?
Moim zdaniem plotka, bo cytując za stroną mewsa.pl:
Nasz portfel w Polsce to dwie działające elektrownie wodne i pięć dewelopowanych projektów o łącznej mocy 10 MW. Na początku października 2012 dokonaliśmy sprzedaży pierwszego projektu realizując na nim znaczący zysk.
Jaki sens byłby w sprzedaży najmniejszego projektu za 1,7 mln zł jak u bram stałby Kulczyk chcący brać dziś całą spółkę? Po co ten wysiłek? Swoją drogą, jeżeli można by przeliczyć wskaźnikowo tę transakcję do całego portfela to byłby on wart ponad 100 mln zł?
Plany są świetlane. I bardzo dobrze. Natomiast nabrzmiewa problem, który zawiera się w pytaniu - co ma z tego inwestor?. Gdy spółka startowała, przekonywano do niej, że będzie dywidendową, i że inwestycja zwróci się w kilka lat. Dywidendy z produkcji energii elektrycznej miały być wypłacane od 2012 r. Na razie jest tak, że inwestor nie ma nic , ani dywidendy, ani korzyści z akcji, bo ich kurs nurkuje w kierunku wartości z emisji pierwotnej, Widocznie ktoś ma już dosyć czekania na spełnienie obietnic i wyprzedaje akcje, bo z ich posiadania nic nie wynika. Dziwna to sprawa, bo Zarząd, raczej dobrze pracuje, Przewodniczący Rady Nadzorczej też. Ale wychodzi na to, że pracują tylko dla siebie, a zapomnieli o inwestorach, którzy dali im pieniądze na MEW. Powinni się zreflektować, bo już nikt nie zechce im pożyczyć swoich pieniędzy. Ani na obligacje, ani na nowe emisje akcji. A ich osobisty portfel, choć obfity, też będzie topnieć w oczach. Najbliższe Walne, jeżeli nic się nie zmieni, nie będzie tak spokojne, jak te poprzednie.
A czy rusza któraś budowa. Taka z koparkami itp. Dywidendy to jeszcze długo nie będzie. W czerwcu do spłacenia 5 mPLN za obligacje. Chyba, że zamienia na akcje po 5,5 PLN.
Wydaje się, że ważniejszy jest rozwój MEW, niż dywidenda. Osobiście popieram takie podejście. Nie opłaca się wypłacać marnej dywidendy, gdy można za te pieniądze zbudować coś wartościowego i uzyskać o wiele wyższą dywidendę w kolejnych latach.
Planowana ekspansja zagraniczna, powinna być strzałem w dziesiątkę, na to czekam.
MEW, to młoda spółka i powinniśmy dać im się rozwinąć.
Pamiętajmy, ze startowali w czasach kryzysu i udało im się przetrwać, to świadczy o ich sile.
Rozumiem twój punkt widzenia i zdaję sobie sprawę, że na piękne oczy nikt tej spółce pieniędzy nie powierzy, ale myślę, że dadzą radę i już po nowym roku usłyszymy o kolejnych budowach i umowach.
Weź pod uwagę, że gdyby sprzedali wszystkie projekty, które posiadają i wypłacili te pieniądze akcjonariuszom, to kurs akcji powinien być znacznie wyższy.
Wszystko to prawda. Prawdą jest również to, że trzeba obligacje spłacić. Ale dobrze byłoby, żeby o planach spółki nie trzeba było się domyślać, tylko dowiedzieć się o nich od jej przedstawicieli. Nieraz, dla dobra sprawy, wcześniejszą strategię trzeba zmienić, ale nie trzeba trzymać jej w tajemnicy. Bo rodzi podejrzenia i podkopuje zaufanie do spółki. Wystarczy spojrzeć na kurs. A jeszcze jakiś czas temu, w porównaniu z sytuacją na GPW, był bardzo stabilny.
Myślę, że z obligacjami nie będzie problemu, mają kredyt na preferencyjnych warunkach, a poza tym, odsprzedali ostatnio jeden z projektów, na którym zainkasowali (podobno) pokaźną marżę...
Z Kulczykiem to chyba plotka a dowiedziałem się o niej od gościa związanego z PEP że Kulczyki oprócz PEP maja jeszcze coś mniejszego na oku ale chyba raczej związanego z wiatrem.
Choć z drugiej strony czy ktoś czasem nie gra teraz właśnie nad przeceną akcji?...
Jeśli chodzi o walne to ja już rok temu proponowałem tutaj na forum aby zgadać się w kilku lub kilkunastu udziałowców, którzy mają policzalną procentowo ilość akcji, tak aby przekroczyć 5 % i zgłosić na walnym swoje wnioski. Przecież tzw. mniejszościowych akcjonariuszy jest ponad 50 % w tym momencie w firmie! Odzewu nie było a szkoda bo na ostatnim walnym były wybory do rady nadzorczej a my nie mamy tam nikogo, choć mamy jesteśmy właścicielami ponad połowy firmy!
Ja mam nieco ponad 1% teraz jak cena będzie stała w okolicach 4 zeta to myślę że jeszcze trochę kupie. Jeśli ktoś ma chęć to zgadajmy się mailowo, policzmy procenty i jeśli przekroczymy 5 % to przygotujemy się do najbliższego walnego z wnioskami (choć to dopiero będzie późną wiosną pewno).
Zresztą wyniki finansowe za III kwartał będą prawdopodobnie tragiczne. W lecie była olbrzymia susza, Olza prawie nie płynęła (wiem bo mieszkam nad nią) więc podejrzewam ze turbiny nie pracowały lub ledwo co. Nie mam informacji jak ta druga rzeka ale pewnie też rewelacji nie było. Sprzedaż projektu to już IV kwartał więc raport będzie fatalny i to pójdzie w świat.
Może tak być, że cena pod koniec roku spadnie poniżej 3 zeta ale to jest wróżenie z fusów.
Ja też myślałem o dokupie akcji, bo robota którą wykonuje Zarząd MEW jest w porządku. Tylko po co? Nadal się upieram, że interes akcjonariuszy przestał się liczyć. Była obietnica, że od 2012 spółka będzie wypłacac systematyczną dywidendę. Trzeba jej dotrzymać i wkomomponować w strategię inwestycyjną spółki. Nie mam nic przeciwko ryzyku i mniejszej dywidendzie lub jej braku z powodu suszy i kiepskich wyników w produkcji prądu. Natomiast nie podoba mi się perspektywa, że np. MEW będzie miał doskonałe wyniki, portfel pełen nowych projektów, a jedyną satsfakcją dla akcjonariusza będzie lektura raportów o tych sukcesach. Żeby być kibicem MEW nie muszę łądować w nią nowych pieniędzy. Chętnie to zrobię, jak Zarząd, oprócz swoich planów ekspansji, wyłoży swoją politykę dot. akcjonariuszy. Nie miałbym nic przeciwko, że obietnice sprzed 3 lat nie są lub nie mogą być chwilowo dotrzymane, bo Zarząd ma nową politykę wobec spółki i nowe propozycje dla akcjonariuszy. Na razie, wbrew wcześniejszym zapewnieniom, przypadła nam rola obserwatorów. Za 1% udziałów w spółce, nie takie miałem mieć z niej korzyści. Życzę MEW dobrze, ale sobie również. I dlatego chętnie włączę się do jakiejś inicjatywy na Walnym, która wytknie Zarządowi błędy w tej dziedzinie, niedootrzymanie słowa i milczenie na ten temat.. No chyba, że nie będzie to konieczne, bo Zarząd się zreflektuje.
Myślę, że właśnie teraz jest czas na dokupowanie papieru, gdyż spółka jest mało płynna, a ktoś sypie akcjami, gdy nie ma popytu. Nawet niewielka ilość papieru wrzucona na rynek, powoduje znaczny spadek kursu. Moim zadaniem jest to okazja do podkupienia po okazyjnej cenie niewielkich ilości akcji, bo gdybyś chciał kupić więcej, to kurs przy tej płynności wystrzeliłby w górę, jak z procy.
Jeżeli chodzi o dywidendę, zarząd i traktowanie drobnych akcjonariuszy przez zarząd, to zauważ, że zarząd jest największym akcjonariuszem MEW i równie bardzo, albo nawet bardziej, niż tobie, zależy im na dywidendzie, jednak uznali, że bardziej opłaca się spółkę rozwijać, niż traktować ją, jak dojną krowę.
Wszystko pięknie, ale nie po to się inwestuje żeby kontemplować rozwój, tylko po to, żeby na nim zarabiać. Jeżeli jest pomysł, żeby odunąć w czasie wypłatę dywidendy, bo wymaga tego interes spółki, to trzeba to oznajmić akcjonariuszom, uzasadnić, nakreślić nowy plan i załatwione. A jak na razie obowiązuje poprzednia obietnica, która, póki co, nie znajduje pokrycia w rzeczywistości. I tylko o to chodzi, i aż o tyle.
Tzn. w ogóle temat dywidendy jest na razie bezprzedmiotowy bo dywidenda to podział zysku między akcjonariuszy. Więc jeśli spółka w danym roku odniosła stratę czyli zysk ujemny to jedyną dywidendą wg reguł matematycznych jest podział straty na akcjonariuszy :D
Święte słowa. Absolutna prawda. Chodzi o określenie pewnego mechanizmu, który będzie obowiązywać. Jak będzie zysk, będzie wypłata, a jak strata, będzie "0". To kwestia cierpliwości inwestora, jak długo zechce znosić stratę i trzymać akcje spółki. Jeżeli bedzie widział w niej potencjał, to będzie trwał na posterunku, a jeżeli nie, to da sobie z nią spokój i sprzeda akcje. Oczywiście pogrążając kurs akcji, bo ich płynność jest b. marna. A teraz to nie wiadomo o co chodzi. Niby trzymamy kciuki za Zarząd, żeby jego plany się powiodły, ale jak już będzie sukces, to co dalej? Będziemy mieli coś z tego, czy zostaną nakreślowne następne wpaniałe plany, a my nadal, wniebowzięci, będziemy trzymać kciuki? Nie tak 3 lata temu był opisywany interes ludzi, którzy kupowali akcje serii "B".