Za Obajtka było jak wiadomo dramatycznie. Teraz łelytom piździpalskim przeszkadza że po gigantycznych wzrostach do ponad 130 zł jest minimalną korekta xD
Szczyt z 2017 r. (Era Daniela Obajtka/Wojciecha Jasińskiego): Kurs osiągnął wtedy ok. 132 PLN. Aby tamta kwota miała dzisiaj taką samą siłę nabywczą (uwzględniając skumulowaną inflację z lat 2017–2026, która wyniosła ok. 60-70%), dzisiejszy kurs musiałby wynosić ponad 210-220 PLN.
Rekord z marca 2026 r. (Obecny zarząd): Nominalny rekord wynoszący 136,38 PLN jest wyższy od tego z 2017 roku w liczbach bezwzględnych, ale w ujęciu realnym (po oczyszczeniu o inflację) akcje są wciąż tańsze niż w swoim historycznym, "najdroższym" momencie z 2017 roku.
Rola dywidend (Total Return): Dopiero uwzględnienie dywidend zmienia obraz na korzyść inwestora długoterminowego.
W 2025 roku Orlen wypłacił rekordowe 6,00 PLN na akcję.
Suma dywidend wypłaconych od 2017 roku (ponad 30 PLN łącznie) znacząco poprawia realny wynik inwestycji. Inwestor, który reinwestował dywidendy, jest bliżej odrobienia strat wynikających z inflacji, jednak w ujęciu czysto realnym (siła nabywcza samej akcji) rekord z 2017 roku pozostaje bardzo trudny do pobicia.
Ta teza opiera się na błędzie metodologicznym, bo miesza dwa różne porządki: wycenę rynkową i księgowe przeliczenia siły nabywczej. Cena akcji to zawsze punkt równowagi tu i teraz. Skoro ORLEN osiąga dziś historyczne maksimum nominalne, to znaczy, że przy obecnych stopach procentowych, inflacji, wynikach i ryzyku inwestorzy akceptują najwyższą wycenę w historii. To jest definicja najdrożej w finansach rynkowych.
Przeliczanie szczytu z 2017 roku o CPI ignoruje kluczowy fakt: inflacja nie jest czymś zewnętrznym wobec spółki. Ona wpływa na przychody, ceny paliw, wartość aktywów i nominalne zyski. Dzisiejszy PKN działa przy zupełnie innym poziomie cen w gospodarce, więc wyższa cena akcji jest naturalną konsekwencją tego środowiska. Realne 210–220 zł to konstrukt, który nie ma odpowiednika w żadnej obserwowalnej transakcji.
Drugi problem to ignorowanie kosztu kapitału. W 2017 roku stopy procentowe były bliskie zera, dziś są istotnie wyższe. To oznacza, że przyszłe przepływy pieniężne są dyskontowane mocniej, więc aby osiągnąć nowy szczyt ceny mimo wyższej stopy dyskontowej, spółka musi być postrzegana jako bardziej dochodowa lub mniej ryzykowna niż wcześniej. To wzmacnia, a nie osłabia tezę, że obecna wycena jest wymagająca.
Trzeci element to mieszanie ceny z całkowitą stopą zwrotu. Dywidendy są częścią inwestycji, ale nie zmieniają faktu, ile rynek płaci dziś za jedną akcję. Jeśli trzeba przejść na total return, żeby dowodzić droższego 2017 roku, to znaczy, że sama metryka ceny przeczy tej tezie.
W sensie rynkowym i decyzyjnym akcje ORLEN są dziś najdroższe w historii, bo osiągnęły najwyższą realnie płaconą cenę w warunkach wyższego kosztu kapitału i innego otoczenia makro. Przeliczenia inflacyjne to nie argument inwestycyjny.
Świetny wywód. Nie można też zapominać o benchmarku, który bierze pod uwagę wszystkie aspekty otoczenia rynkowego i geopolityki. Według tego wycena Orlenu dopiero zbliżyła się do wyceny Gazpromu z 2017r.
Mylisz nominalny zapis na ekranie z realną wartością majątku, wpadając w klasyczną pułapkę iluzji pieniądza. Twierdzenie, że 136 zł dzisiaj to „najdrożej w historii”, bo to najwyższa cyfra, jest taką samą bzdurą, jak mówienie, że chleb za 10 000 zł przed denominacją był droższy niż dzisiejszy za 5 zł. Inwestora nie interesują cyferki, tylko siła nabywcza jego portfela.
Twój argument o inflacji, która rzekomo „naturalnie” podbija ceny aktywów, obraca się przeciwko Tobie. Skoro przez te lata inflacja podniosła ceny w gospodarce o 60%, a kurs Orlenu drgnął o marne kilka procent ponad szczyt z 2017 roku, to rynek wysyła jasny sygnał: realna wartość tej firmy drastycznie spadła. Dzisiaj za jedną akcję kupisz o połowę mniej towarów i usług niż wtedy. Twój wywód o koszcie kapitału tylko to potwierdza – skoro przy wyższych stopach kurs ledwo zipie nad starym rekordem, to znaczy, że wycena rynkowa biznesu nie nadąża nawet za wzrostem cen bułek w sklepie. Nominalny rekord to tylko PR-owy obrazek na wykresie, a ekonomicznie to bolesny zjazd wartości w dół.
Ten wywód o iluzji pieniądza brzmi jak coś mądrego, ale w praktyce jest zwykłym nadużyciem, które ma przykryć prosty fakt że ORLEN jest dziś wyceniany wyżej niż w czasach zarządzania przez Obajtka i to nie tylko na poziomie cyferki na wykresie
Po pierwsze wrzucanie inflacji konsumenckiej do analizy spółki paliwowo energetycznej to błąd kategorii Spółki takie jak Orlen nie żyją ceną chleba tylko marżami rafineryjnymi ceną ropy kursem dolara i regulacją rynku Jeśli już chcesz coś deflować to użyj zmiennych branżowych a nie koszyka zakupowego gospodarstwa domowego bo inaczej możesz udowodnić dowolną tezę
Po drugie ignorujesz dywidendy czyli realny strumień gotówki dla akcjonariusza Orlen przez ostatnie lata wypłacał znaczące środki więc opowieść że inwestor jest dziś biedniejszy bo kurs nie urósł o inflację jest po prostu nieprawdziwa
Po trzecie porównujesz dwie różne firmy Dzisiejszy Orlen to nie ten sam podmiot co w 2017 bo po wchłonięciu Grupa Lotos i PGNiG masz większy koncern o innej strukturze przychodów innym ryzyku i innym potencjale zysków Wyższa cena akcji przy większej skali biznesu nie jest iluzją tylko efektem zmiany fundamentów
Po czwarte pomijasz koszt kapitału który sam przywołujesz Wyższe stopy procentowe powinny ciążyć wycenom a mimo to kurs utrzymuje się powyżej poziomów z epoki Obajtka To nie jest oznaka słabości tylko względnej siły bo rynek wycenia zdolność spółki do generowania gotówki wyżej niż wcześniej mimo trudniejszego otoczenia
Po piąte twoje stwierdzenie że za jedną akcję kupisz dziś o połowę mniej dóbr jest efektownym hasłem ale ekonomicznie pustym Akcja to nie bon na zakupy tylko udział w przedsiębiorstwie które samo podnosi ceny swoich produktów i generuje przychody nominalne rosnące razem z inflacją
W praktyce to ty wpadasz w uproszczoną wersję tej samej iluzji którą krytykujesz sprowadzasz wycenę dużej spółki do jednego wskaźnika oderwanego od jej biznesu Tymczasem rynek mówi coś prostszego Orlen po transformacji i konsolidacji jest wart więcej niż był za Obajtka nawet jeśli komuś nie pasuje że nie da się tego łatwo przeliczyć na bułki w sklepie
No prosze dewajtis zmeczyl sie czytaniem czy czipy Groka padly ze wzgledu na zbyt intensywne uzywanie. A ostrzegalem nie wchodz w merytoryczne dyskusje o gieldzie finansach poniewaz nie masz o nich zadnego pojecia czytasz slowa a tresci nie rozumiesz chlopie panszczyzniany Groka. Ale ale mam dla ciebie super wiadomosc otoz zdaniem Caine doradczyni duchowej twojego idola czyli Trump jest on wspolczesnym Jezusem. I zostan z tym na swieta wielkanocne.
>>Bo srazek złożył kretyńską ustawę 3 tyg. temu.<<
Blokowanie identycznej ustawy przez trzy tygodnie tylko po to, by teraz ogrzać się w blasku własnego sukcesu, jest cyniczne. Przez ten czas kierowcy przepłacali na stacjach, budując zyski Orlenu, podczas gdy gotowe rozwiązanie leżało w zamrażarce u Marszałka.
Płacenie ceny rynkowej nie jest przepłacaniem, to normalność. Srazek złożył projekt populistyczny a Tusk pod presją poszedł niestety w jego ślady. Tak niszczy się państwo.