Sejm skierował do prac w komisjach projekt Prawa i Sprawiedliwości zakładający wprowadzenie ograniczenia kosztów kredytów konsumenckich. Dziś limitowana jest tylko wysokość oprocentowania, a dodatkowe opłaty i prowizje bywają najważniejszym składnikiem kosztu pożyczanego pieniądza.
W poprzedniej wersji ustawy o kredycie konsumenckim przewidziano ograniczenie kwoty opłat i prowizji pobieranych w związku z udzielanym kredytem lub pożyczką. Granica wynosiła 5 proc. pożyczanej kwoty. Po zmianie ustawy limit usunięto. Dziś Prawo i Sprawiedliwość chce, by nie tylko wrócić do poprzedniego rozwiązania, ale również utrudnić obchodzenie przepisów regulujących maksymalne koszty pożyczek.
60 proc. rocznie i nie więcej
Projekt zakłada, że kredytodawcy będą mogli żądać od swoich klientów:
-
oprocentowania w wysokości maksymalnie czterokrotności stopy lombardowej NBP (tak, jak jest to obecnie),
-
zapłaty opłat i prowizji maksymalnie w wysokości będącej sumą:
-
5 proc. całkowitej kwoty kredytu
-
0,75 proc. całkowitej kwoty kredytu za każdy tydzień realizacji umowy (od dnia wypłaty do dnia całkowitej spłaty).
-
Istotne jest to, że limit prowizji dotyczyć ma wszystkich typów opłat, niezależnie od ich podstawy. W praktyce, przy dzisiejszym poziomie stóp procentowych, oznacza to, że zaciągając kredyt lub pożyczkę na rok, spłacalibyśmy w postaci opłat i odsetek nie więcej niż 60 proc. pożyczonej kwoty. Na tę wartość składałoby się oprocentowanie (dziś 16 proc.) oraz prowizje (5 proc. plus 39 proc.).
W uzasadnieniu projektu wskazano, że inne prezentowane wcześniej propozycje limitowania kosztów kredytu miały szereg wad. Przywołano m.in. pomysł ograniczenia rzeczywistej rocznej stopy procentowej (RRSO) i powiązania tej wartości ze stopą lombardową NBP, co prowadziłoby, zdaniem wnioskodawców, do gwałtownych wahań limitów kosztów w przypadku zmian stóp procentowych. Powiązanie limitu kosztów z czasem trwania umowy ma, zgodnie z argumentacją PiS, doprowadzić do ograniczenia zjawiska oferowania pożyczek i kredytów, w których wynagrodzenie pożyczkodawcy ustalane jest na nadmiernie wysokim poziomie.
Uszczelnianie paragrafów
Rozwiązanie zaproponowane przez opozycyjną partię to kolejne już podejście do tzw. walki z lichwą. W projekcie PiS przewidziano wiele środków, które mają ograniczyć możliwość obejścia przepisów. Zakłada się m.in. zastosowanie limitów do leasingu, aby uniknąć sytuacji, w której pożyczkodawcy będą chcieli stosować fikcyjną umowę, by skutecznie uciec od ustawowych ograniczeń.
Projekt krytykowany jest przez branżę pozabankowych pożyczkodawców. Wskazuje się m.in. na zupełnie arbitralny sposób ustalenia limitów. Propozycji PiS nie poprzedziły, zdaniem firm pożyczkowych, badania ustalające faktyczne koszty ponoszone przez dawców kapitału.
Można oczekiwać, że nawet przy zaostrzonych rygorach prawnych drogie pożyczki nie znikną z rynku. Najbardziej ryzykowny typ klienta - osoby ze złą historią kredytową lub nieposiadające legalnych dochodów - trafi albo na czarny rynek, gdzie nie obowiązują żadne regulacje albo stanie się niszą obsługiwaną przez tych kredytodawców, którzy znajdą sposób na obejście ustawowych limitów.
Michał Kisiel, analityk Bankier.pl

























































