NBP postanowił zbadać, czy płacenie kartami zbliżeniowymi jest bezpieczne, informuje "Gazeta Wyborcza".
Źródło: Mastercard
Okazało się bowiem, że limity na tych kartach da się ominąć dzięki temu, że transakcje zbliżeniowe bywają zatwierdzane w trybie offline, czyli bez kontaktu z bankiem.
To oznacza, że w chwili dokonywania zakupów bank, choć obciąża kwotą transakcji posiadacza karty, nie wie, czy na koncie ma on jakieś pieniądze i czy nie zostały przekroczone limity dzienne liczby i wartości transakcji.
Może nas to drogo kosztować gdy kartę ktoś nam ukradnie i w krótkim czasie dokona kilkunastu transakcji. (PAP)
mp/
Komentuje dr Michał Kisiel, analityk obszaru Finanse osobiste Bankier.pl
Prawo ważniejsze niż technologia
Problemowi zasad funkcjonowania kart zbliżeniowych mają przyjrzeć się, na zlecenie Rady ds. Systemu Płatniczego, doświadczeni eksperci. Banki w różny sposób podchodzą do kwestii zakresu kontroli nad płatnościami bezstykowymi. Niektóre pozwalają swoim klientom na samodzielne ustalanie limitów, inne wręcz przeciwnie - nie umożliwiają nawet rezygnacji z funkcji transakcji zbliżeniowych. Kontrowersje budzi także problem płatności off-line (bez kontaktu z bankiem). Mimo, że technologia kart mikroprocesorowych pozwala na zliczanie takich transakcji i wymuszenie autoryzacji, np. po kilku płatnościach, to niektórzy wydawcy nie skorzystali z tego narzędzia, by zmniejszyć prawdopodobieństwo posłużenia się kartą przez nieuprawnionego użytkownika.
Z punktu widzenia klientów najważniejszy wydaje się jednak problem odpowiedzialności za transakcje zbliżeniowe dokonane skradzioną kartą. Banki powinny, w imię budowania zaufania do tego instrumentu, bez mrugnięcia okiem zwracać klientom nawet najmniejsze utracone w ten sposób kwoty. W praktyce jednak instytucje posługują się ustawowym zapisem mówiącym, iż za nieautoryzowane transakcje dokonane do chwili zastrzeżenia karty odpowiada jej posiadacz (do równowartości 150 euro). Takie podejście może okazać się zgubne, gdy problem oszustw zacznie przybierać większe rozmiary. Miejmy nadzieję, że NBP weźmie pod lupę nie tylko technikalia, ale również tę kwestię.
Można ukraść pieniądze kiedy karta jest sobie spokojnie w portfelu pacjenta, przecież to karta radiowa. Właściciel nic nie będzie wiedział chyba, że sprawdzi transakcje i zorientuje się, że to nie on płacił. Nawet wtedy dochodzenie nie jest proste bo trzeba dochodzić nie od banku, ale od tego kto nas obciążył. Generalnie tego Można ukraść pieniądze kiedy karta jest sobie spokojnie w portfelu pacjenta, przecież to karta radiowa. Właściciel nic nie będzie wiedział chyba, że sprawdzi transakcje i zorientuje się, że to nie on płacił. Nawet wtedy dochodzenie nie jest proste bo trzeba dochodzić nie od banku, ale od tego kto nas obciążył. Generalnie tego typu karty są ekstremalnie niebezpieczne. Nie bierzcie ich z banków, bo po co. No i kto będzie dochodził jak to będzie np. 50 PLN... Poszukajcie sobie w sieci filmów jak to działa.
Kolego, dobra rada : przed komentowaniem na forum publicznym zweryfikuj informacje. Za pomocą Swiff Pay można płacić zbliżeniowo w Polsce do kwoty 50 złotych
Płaćta, Klikajta, esemesujta... Przecież nie tak dawno nie było bankomatów, kart i tego innego "nowoczesnego" śmiecia. Ciemny lud wszystko łyknie-bo niby życie sobie ułatwiają.........
Dnia 2013-03-28 o godz. 17:14 ~jarek5566 napisał(a): > ciemny lud to ty, bojący się kart, internetu, telewizji > kablowej i pilotów do nowoczesnego sprzętu, Dzisiejszy lud da sobie wcisnąć każdy szajsowaty gadżet , pod warunkiem że ma doczepioną metkę z napisem "nowoczesny nowy model" . ŚMIESZNE