Nowe samoloty LOT-u reklamuje się co najmniej tak, jak gdyby latanie nimi miało zacząć polegać na czymś zupełnie innym. Tymczasem nowocześniejsze maszyny nie oznaczają, że w dotychczasowej cenie biletów przewoźnik nagle podaruje nam luksusy.



Źródło: dreamliner.lot.com
Festiwal zachwytów nad nowymi samolotami LOT-u trwa. Od kilku dni trwają szczegółowe relacje z procesu przekazania polskiemu przewoźnikowi Boeingów z linii 787-8 Dreamliner („liniowiec marzeń”). Polskie linie lotnicze będą pierwszym posiadaczem takich maszyn w Europie. To bardziej ekologiczni i ekonomiczni następcy dobrze znanych polskim pasażerom Boeingów 767. Zmiana nie oznacza jednak, że wraz z nową częścią floty nagle wszyscy pasażerowie poczują się jak w pierwszej klasie.
Dreamliner bardziej ekonomiczny
Zamieszanie, jakie towarzyszy wymianie samolotów LOT-u, z powodzeniem nazwać można mistrzostwem PR-u. Zdjęcia Boeingów nie schodzą z pierwszych stron gazet, zapowiadając nową erę latania i nawet ci, którzy nie używają tego środka transportu wiedzą, że „jesteśmy pierwsi w Europie”. Nad czym ten zachwyt?
Zamówione przez LOT samoloty będą najmłodszymi na kontynencie (w powietrzu od 2009 r.). Prócz oszczędności dla przewoźników, mają też dostarczać większego komfortu samym pasażerom. Korzyści, jakie przylecą do klientów na pokładzie nowych maszyn, LOT wyjaśnia na specjalnie uruchomionej z tej okazji stronie internetowej. Wchodzących na pokład zaskoczyć mają:
-
dynamiczne, ledowe oświetlenie niczym naturalne światło zmieniające się wraz z porą dnia, zmniejszające zmęczenie różnicą czasu;
-
wyższe ciśnienie i dodatkowo natlenione powietrze w kabinie (odczucie jak na wysokości ledwie 1500 m n.p.m.);
-
większa wilgotność powietrza w kabinie;
-
mniejszy hałas (cicha klimatyzacja, materiały wyciszające piski, skuteczniejsza kontrola wibracji silników);
-
większe, panoramiczne okna;
-
większe schowki na bagaż podręczny;
-
mniej odczuwalne turbulencje (LOT pisze o „największej galaretce w Europie”).
LOT chwali się wyższym ciśnieniem w Boeingach 787-7 Dreamliner

Źródło: dreamliner.lot.com
Zastosowane w tym modelu rozwiązania i materiały mają spowodować, że samolot będzie ważył 25% mniej niż jego odpowiedniki latające na podobnych trasach, spali o 20% mniej paliwa i wyemituje o 60% mniej hałasu.
Porównanie Boeinga 787-8 Dreamliner z innymi popularnymi samolotami
|
Model
samolotu |
Airbus
A320 |
Boeing
737-800 |
Boeing
767-300ER |
Boeing
787-8 Dreamliner |
|
Uwagi |
Standard
w Wizz Air |
Standard
w Ryanair |
Dotychczas
na długich trasach w LOT |
Zastąpi
Boeinga 767-300ER w LOT |
|
Długość
samolotu |
37,57 m |
39,5 m |
54,9 m |
57 m |
|
Liczba
pasażerów |
150-180 |
162-189 |
247 |
250-290 |
|
Maksymalny
zasięg na jednym tankowaniu |
6 100 km |
5 765 km |
9 000 km |
15 700 km |
|
Prędkość
przelotowa |
0,82 macha |
0,785 macha |
0,8 macha |
0,85 macha |
|
MTOW
(Maximum Takeoff Weight) |
73-78 000
kg |
79 010 kg |
186 880 kg |
228 000 kg |
Źródło: opracowanie własne na podstawie airbus.com, boeing.com.
Prócz rozwiązań służących wszystkim na pokładzie, każdy z pasażerów będzie mógł sięgnąć po dodatkowe udogodnienia, rezerwując miejsce w jednej z trzech klas: ekonomicznej (213 miejsc), premium economy (to nowość; 21 miejsc) i biznes (18 miejsc). W ofercie nie znajdzie się więc najbardziej luksusowa pierwsza klasa.
To nie pierwsza klasa
Dwa miesiące temu PLL LOT chwaliły się przyznaną przez czytelników brytyjskiego magazynu „Business Traveller" nagrodą w kategorii najlepszej linii lotniczej Europy Środkowo-Wschodniej. Wśród czynników sukcesu prezes PLL LOT Marcin Piróg wymieniał wówczas krótsze transfery, zwiększającą się liczbę self check-inów, coraz więcej samolotów korzystających z rękawów na lotnisku, skrócony czas oczekiwania na odbiór bagażu, punktualność i regularność rejsów. Nigdy dotąd natomiast LOT nie gościł w światowej czołówce firm, z którymi podróżuje się najwygodniej albo które na pokładzie oferują najwięcej. Do pierwszej dziesiątki linii z największymi wygodami w kategorii Klasa Economy czy Klasa Biznes trudno dochrapać się którejkolwiek z europejskich marek - z usług najwyższej jakości od lat słyną wielcy, azjatyccy przewoźnicy.
Reklama Dreamlinera: pierwsi w Europie
Przylot Dreamlinerów mógłby trochę wywindować pozycję polskiego przewoźnika w słynnych rankingach Skytraxa. Jednak mimo zmiany floty, niektóre tytuły dla najlepszych linii lotniczych na długo jeszcze pozostaną dla nas niedostępne. Pasażerowie największego w kraju przewoźnika nie mieli i nadal nie będą mieli szans na podróżowanie w pierwszej klasie. Dla pasażerów Dreamlinera nowością ma być Premium Economy Class (z fotelami z podłokietnikami), ale nadal nie zadowoli ona najbardziej wybrednych, którym do wyboru pozostaje co najwyżej Klasa Biznesowa (fotele rozkładane do pozycji leżącej).
Takie opcje wciąż leżą daleko od usług lotniczych z najwyższej półki, jakie zastać można na pokładzie Qatar Airways, Singapore Airlines, Emirates czy w europejskiej Lufthansie. Rozkładany fotel zastąpiony jest tam minipokojem (nawet z łożem małżeńskim), w razie potrzeby zamieniającym się zresztą w minibiuro. Zamiast standardowych posiłków podaje się wielodaniowe obiady z drogim alkoholem, w łazienkach czekają kosmetyki najdroższych marek (m.in. Givenchy, Bulgari). Klientów pierwszej klasy odprawia się też często z osobnych, luksusowych części terminali (jest tam free wi-fi, biblioteka, sauna czy SPA). W cenie biletu mogą też liczyć na asystę pracownika lotniska (przyspieszona odprawa paszportowa i celna, pomoc przy bagażu) aż do momentu wejścia na pokład.
| » Polecimy z Warszawy do Dubaju. Tylko po co? |
Za taką wygodę sowicie się płaci. Bilet w pierwszej klasie potrafi kosztować kilkanaście tysięcy złotych. Jak deklarował LOT, cena biletu w klasie ekonomicznej Dreamlinera (w obie strony) na trasach do Nowego Jorku, Chicago i Toronto ma się zaczynać od 1 999 zł, do Pekinu - od 2 299 zł. Koszt biletu w klasie Premium Economy będzie już sięgał ok. 4-5 tys. zł. Cenowa rozbieżność uzasadnia różnicę w poziomie usług.
Przyjemność, ale dla nielicznych
Nie dość, że wygoda w Dreamlinerze zatrzyma się na pewnym poziomie, to jeszcze doświadczą jej tylko nieliczni. Przylatujący dziś z Seattle na Okęcie samolot w pierwszy komercyjny lot wyruszy niespełna miesiąc później, 14 grudnia, do Pragi. Przez kolejny miesiąc będzie kursował w 8 europejskich kierunkach: poza stolicą Czech także do Wiednia, Monachium, Frankfurtu, Hanoweru, Kijowa, Budapesztu oraz Brukseli. Docelowo z usług Dreamlinerów mają jednak korzystać pasażerowie na trasach transatlantyckich i dalekowschodnich. W tak długą podróż po raz pierwszy polecimy do Chicago (16.01.2013). Kolejne loty zaplanowano do Toronto (01.02.2013), Nowego Jorku (03.02.2013) i Pekinu (03.03.2013).
W każdą z tras liniowiec LOT-u może zabrać na pokład ponad 250 osób. W odniesieniu do 21 mln pasażerów, których polskie porty lotnicze obsłużyły w ubiegłym roku, to wciąż nieduża grupa. Nowej jakości latania doświadczą więc tylko nieliczni. Dla wielu z pozostałych pasażerów wciąż ważniejsze od wyposażenia Dreamlinera, do którego nigdy nie wsiądą, są doniesienia o kolejnych pomysłach na sięgnięcie do kieszeni pasażerów, jakimi co rusz zaskakują rynek tzw. low costy.
Malwina Wrotniak
























































