Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

W co inwestować w czasie COVID-19? Rady blogerów finansowych

W co inwestować w czasie COVID-19? Rady blogerów finansowych
Spis treści

Oszczędzanie pieniędzy w dobie rekordowo niskich stóp procentowych i kryzysu wywołanego przez pandemię koronawirusa jest niezwykle trudne. Jednocześnie to dobry moment na rozpoczęcie przygody z inwestowaniem. Warto poznać rady ekspertów, zajmujących się propagowaniem wiedzy finansowej.

Osoby, które chcą efektywnie pomnażać swój kapitał, muszą poświęcić sporo czasu na edukację. Standardowe i bezpieczne narzędzia, takie jak konta oszczędnościowe czy lokaty, w związku z rekordowo niskimi stopami procentowymi zazwyczaj nie zdają egzaminu. Wiele wskazuje przy tym na to, że sytuacja nie zmieni się w najbliższym czasie. Dodatkowo oszczędzaniu nie sprzyja również spowolnienie gospodarcze oraz inflacja. Ta druga jest szczególnym zagrożeniem dla odłożonych środków. Na szczęście istnieją sposoby na ochronienie ich przed utratą wartości. Świat inwestycji jest przy tym tak złożony i różnorodny, że każdy znajdzie w nim narzędzia dostosowane do konkretnych możliwości finansowych czy akceptowalnego poziomu ryzyka. Bez wątpienia inwestowanie wymaga jednak sprawdzonych informacji i dobrej strategii. Chętnie dzielą się nimi między innymi blogerzy zajmujący się propagowaniem wiedzy finansowej i inwestycyjnej.

W co inwestować? Rady ekspertów

Inwestowanie jest dostępne dla każdego, nie tylko dla osób, które mogą poświęcić na ten cel duże środki. Z tego powodu poprosiliśmy ekspertów o przygotowanie rad dla inwestorów posiadających zróżnicowane fundusze na start. Dzięki artykułowi dowiesz się między innymi:

  • W co zainwestować 10 000 zł?
  • W co zainwestować 50 000 zł?
  • W co zainwestować 100 000 zł?
  • Jakich błędów nie popełniać.

Rady, którymi podzielili się popularni blogerzy i inwestorzy, staną się z pewnością dobrym punktem wyjścia do rozpoczęcia inwestycji oraz skorygowania wykorzystywanej do tej pory strategii. W opracowywaniu materiału wzięli udział blogerzy, którzy są nie tylko ekspertami w dziedzinie inwestycji, ale zajmują się również budowaniem świadomości ekonomicznej wśród swoich czytelników. Wiedzę warto aktualizować i udoskonalać, a realizowane przez nich projekty będą jej doskonałym źródłem.

Mateusz Samołyk, Inwestomat.eu

Początkującemu inwestorowi, zwłaszcza w czasie spowolnienia gospodarczego, z którym niewątpliwie mamy do czynienia obecnie, nie polecałbym zaczynać od samodzielnego dobierania akcji i obligacji. Zamiast tego sugerowałbym skoncentrować się na ETF-ach, czyli pasywnych i tańszych od standardowych funduszach inwestycyjnych notowanych na giełdzie. Dzięki ETF-om zakupisz pośrednio akcje, obligacje oraz metale szlachetne, a więc zrealizujesz każdy z planów, o których zaraz przeczytasz.

Jeśli zaczynasz inwestowanie z kwotą 10 000 zł i planujesz miesięczne wpłaty w wysokości poniżej 500 zł, to większe znaczenie ma wyrobienie w sobie systematyczności oszczędzania i „posmakowanie” ryzyka po raz pierwszy. Dlatego polecam zacząć od portfela zawierającego 100% akcji, a konkretniej funduszu ETF na akcje. W celu maksymalnego uproszczenia takiego portfela polecałbym ETF oparty na indeksie MSCI ACWI, dzięki któremu kupisz „po trochu” akcje największych spółek ze wszystkich światowych rynków finansowych. Dzięki prostocie takiego portfela jego prowadzenie będzie proste i tanie, ale pamiętaj, by wybrać dom lub biuro maklerskie z niską minimalną prowizją transakcyjną, a pełne ich porównanie znajdziesz w tym wpisie na moim blogu oraz poniżej:

O tym, które ETF-y inwestują w spółki z indeksu MSCI ACWI, przekonasz się, korzystając z listy ETF-ów dostępnych przez polskie biura maklerskie, którą stworzyłem i aktualizuję w ramach prowadzenia mojego bloga. Indeks MSCI ACWI zawiera obecnie prawie 60% giełdy amerykańskiej, która według StarCapital jest jedną z najdroższych giełd na świecie. Z powodu relatywnie wysokiej wyceny spółek zza oceanu inwestorowi z większym kapitałem początkowym, np. 50 000 zł, sugeruję zbudowanie portfela, który poza akcjami będzie zawierał także bezpieczniejszą część obligacyjną. Zapewni ona dodatkową stabilizację portfela, znacznie redukując jego zmienność.

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z giełdą to Twój portfel za 50 000 zł może wyglądać następująco:

Portfel zbudowany w ten sposób posiada dużą część stabilizującą w postaci polskich obligacji skarbowych 10-letnich EDO, która dodatkowo „pokonują” inflację złotówkową. Pozwala to początkującemu inwestorowi nauczyć się tzw. bilansowania proporcji portfela, dokupując akcji za pieniądze ze sprzedaży obligacji, gdy ceny akcji spadają i vice versa, gdy ceny akcji rosną. W połączeniu z comiesięcznymi wpłatami w wysokości około 1000 złotych i kupowaniem obydwu składowych portfela niezależnie od ceny powinno to przynieść dobry efekt w nadchodzących miesiącach i latach.

Dla kogoś dysponującego kapitałem w wysokości 100 000 zł poleciłbym szerzej zdywersyfikowany portfel złożony z pięciu składowych:

Dzięki posiadanym środkom bezproblemowo zbudujesz ten portfel, nie przepłacając prowizji transakcyjnych u swojego maklera. Oferuje on prostotę i dzięki minimalnej, 25% ekspozycji na akcje znacznie redukuje zmienność portfela, co jest zaletą w turbulentnych dla rynków finansowych czasach. Ponadto, dzięki przewadze obligacji i metali szlachetnych w swoim składzie, zapewni on inwestorowi posiadającemu 100 000 złotych na koncie dobre zdolności do ominięcia inflacji, a nawet pobicia jej o kilka punktów procentowych rocznie. Jego wadą jest spora, bo aż 50% koncentracja na walutach obcych, głównie dolarze amerykańskim, której efekt będzie tym mniej odczuwalny, im dłużej zamierzasz inwestować, gdyż regularne wpłaty uśrednią kursy walut, po których będziesz kupował zagraniczne aktywa w postaci ETF-ów.

Poza podzieleniem się opisanymi portfelami przestrzegę Cię przed błędami, które często popełniają początkujący inwestorzy i doradzę, jak sobie z nimi poradzić:

  • Nieodpowiedni dobór konta maklerskiego – dla początkującego inwestora najlepsze będzie proste konto w jednym z polskich domów lub biur maklerskich, przez które dostępne są zagraniczne ETF-y wymagane do budowy każdego z portfeli.
  • Nieprzejmowanie się prowizjami transakcyjnymi – w długim terminie częste i wysokie prowizje transakcyjne znacznie obniżą Twoją stopę zwrotu z inwestycji, więc zwróć uwagę na minimalne kwoty prowizji u Twojego maklera.
  • Zbyt częste zawieranie transakcji i nietrzymanie się planu – jako inwestor długoterminowy musisz pamiętać o regularnym dokupowaniu instrumentów finansowych i nie przejmować się chwilowymi wahaniami cen portfela, ani wahaniami kursów walut obcych.
  • Niekorzystanie z maklerskich IKE i IKZE – te specjalne, zwolnione z podatku Belki konta dostępne są też w wariancie kont maklerskich, przez które zbudujesz powyższe portfele. Używaj dobrodziejstw tych kont, gdyż w długim terminie pomogą Ci zaoszczędzić dużo pieniędzy.
  • Uleganie wpływom „autorytetów” – bądź ostrożny i uważaj na wszelkich „guru”, którzy podsuwają Ci „inwestycje gwarantujące pewny zwrot”. W praktyce coś takiego jak „zysk bez ryzyka” nie istnieje, a każda inwestycja wiąże się z pewnym ryzykiem utraty kapitału. Lepiej edukować się z książek znanych, światowych inwestorów niż polegać jedynie na opiniach ekspertów, blogerów i innych internautów. Warto też poczuć efekty własnych decyzji na własnej skórze, wyciągać wnioski, by z czasem stawać się lepszym, bardziej zdyscyplinowanym inwestorem.
(fot. Mateusz Samołyk)

Mateusz Samołyk, twórca bloga Inwestomat.eu, kieruje się prostą dewizą: wierzy, że każdy jest kowalem własnego losu. Jego celem jest natomiast osiągnięcie finansowej niezależności. Tematyką inwestycyjną zajmuje się od 2011 roku, inwestowanie na giełdzie towarzyszy mu natomiast od samego początku kariery zawodowej. Obecnie prowadzi kilka portfeli inwestycyjnych o różnym poziomie ryzyka. Jego misją jest także dzielenie się zdobytą wiedzą i doświadczeniami z czytelnikami bloga. Poza pracą na rynku IT zajmuje się prowadzeniem szkoleń i doskonaleniem warsztatu inwestora.

Artur Wiśniewski| Stockbroker.pl

Odpowiedź na pytanie, w co zainwestować 10, 50 lub 100 tys. złotych jest bardzo trudna, jeżeli nie wiemy kim jest osoba, która chce te środki zainwestować – na jakim jest etapie życia, jaką ma skłonność do ryzyka, horyzont inwestycyjny, wiedzę i ile czasu jest skłonna poświęcić na zajmowanie się swoim portfelem. Powyższe kwestie będą miały kluczowe znaczenie w kontekście doboru składników do portfela. Wielkość portfela ma mniejsze znaczenie. W największym stopniu przekłada się ona na formę inwestycji i rodzaj produktów finansowych, z których będziemy korzystać.

Aby łatwiej było udzielić konkretnych rad, przyjmiemy założenia co do profilu inwestora. Charakter tytułowego pytania wskazuje, że jego autor jest raczej inwestorem początkującym. Zakładamy też, że jest zainteresowany inwestowaniem w długim terminie. Co z tego wynika? Po pierwsze, takie osoby powinny inwestować przede wszystkim pasywnie - dobrać do portfela kilka głównych klas aktywów i trzymać je w długim terminie, nie próbując „łapać górek i dołków”. Po drugie, badania pokazują, że przeciętna osoba ma niską skłonność do ryzyka, dlatego przeciętnemu „Kowalskiemu” można polecić inwestowanie ostrożne – udział akcji raczej nie powinien przekraczać 30%. Po trzecie, skoro przyjmujemy długi termin, to warto wykorzystać rachunki IKE i IKZE, dzięki czemu oszczędzimy na podatkach, bardzo często również na opłatach.

W co zainwestować 10 000 zł?

Kwotę 10 000 zł warto zainwestować w całości z wykorzystaniem kont IKE i IKZE. Roczny limit wpłat na IKE wynosi obecnie 15 777 zł, a na IKZE 6 310 zł (mikroprzedsiębiorcy – 9466 zł). Osoby najbardziej ostrożne mogą wybrać rachunek IKE-Obligacje, oferujący m.in. obligacje SP indeksowane inflacją - hit zeszłego roku. Osoby o większym apetycie na ryzyko mogą sięgnąć po fundusze inwestycyjne lub ETF-y, pamiętając o doborze klasy aktywów w proporcjach zapewniających spokojny sen.

W co zainwestować 50 000 zł?

W tym przypadku inwestowanie również warto zacząć od wykorzystania IKE i IKZE. W związku z limitami wpłat przynajmniej połowę kapitału będziemy jednak musieli zainwestować przez „zwykłe” rachunki. Jeżeli mamy nieco większe doświadczenie, poza funduszami inwestycyjnymi i ETF można pomyśleć o akcjach giełdowych. Większy kapitał daje dużą swobodę dywersyfikacji oraz uzasadnia poświęcenie większej ilości czasu, który z pewnością będzie wymagany. Tej wielkości kapitał jest też przepustką do niektórych zagranicznych domów maklerskich, które słyną z bogatej palety dostępnych instrumentów i najniższych kosztów.

W co zainwestować 100 000 zł?

Podobnie jak przy mniejszych kwotach, warto zacząć od kont IKE i IKZE. Przy tym kapitale z łatwością zbudujemy portfel inwestycyjny, nawet z wykorzystaniem akcji zagranicznych, które w polskich domach maklerskich przeważnie wymagają większych środków. Jeżeli chcemy wzbogacić portfel o złoto, w tym wypadku można pokusić się o złoto fizyczne, które przy mniejszych kwotach raczej byłoby inwestycją chybioną ze względu na wyższe marże dystrybutorów. Złoto historycznie obniżało zmienność portfela, a inwestując w nie w formie fizycznej, odchodzą nam podatki i opłaty za zarządzanie. Wydaje się ono szczególnie atrakcyjne w obecnych warunkach rynkowych, kiedy po obligacjach o stałym oprocentowaniu niewiele już się spodziewamy a na lokatach realnie tracimy.

Tych błędów nie popełniaj!

Najczęściej popełnianym błędem jest brak planu inwestycyjnego lub konsekwencji w jego realizacji. 2-minutowa ankieta wypełniana przy okazji otwierania rachunku inwestycyjnego to raczej za mało, żeby poznać siebie. Warto przeanalizować, jak historycznie zachowywały się różne portfele inwestycyjne, aby wyrobić sobie opinię co do tego, jakiej stopy zwrotu oczekujemy, biorąc pod uwagę ryzyko (zmienność), którym będziemy musieli je okupić.

(fot. fot. Artur Wiśniewski / )

Artur Wiśniewski jest maklerem i pasjonatem giełdy, który posiada olbrzymie doświadczenie maklerskie i doradcze. Jego misją jest także dzielenie się wiedzą, czego najlepszym dowodem jest blog stockbroker.pl. Dzięki serwisowi można dowiedzieć się więcej m.in. na temat inwestycji w akcje, obligacje, ETF i fundusze inwestycyjne. Artur Wiśniewski jest również często zapraszany jako ekspert na różnego typu debaty i konferencje poświęcone tematyce inwestycyjnej i finansowej.

Paweł Salamucha| Pawelsalamucha.pl

To zależy... W procesie inwestycyjnym wszystkie porady, koncepcje i możliwości należy rozpatrzeć w różnych wariantach wieku, majętności i umiejętności. Zdecydowanie młody inwestor może pozwolić sobie na większe ryzyko od tego, który znajduje się u schyłku kariery, ale przysłowie „co cię nie zabije, to cię wzmocni” nie sprawdza się na rynkach finansowych.

W karierze zdarzyło mi się wielokrotnie żegnać poturbowanych przez rynek graczy, którzy w swej brawurze wieku podejmowali zbyt wielkie ryzyko a ciosy, które w zamian otrzymali, spowodowały ich odejście. Inna sprawa to to, że ryzyko samo z siebie nie wynika, gdyż może być ono efektem również braku wiedzy. W takim poplątanym środowisku funkcjonujemy! I tym przydługim wstępem chciałbym tylko podkreślić, że jest ogromna liczba zależności, o których należy wiedzieć, by optymalnie odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie, ale zmierzmy się z nim!

10 tysięcy (i każdą z tych kwot) w sytuacji, gdybym nie chciał personalnie wiązać się z rynkiem finansowym, zainwestowałbym w ETF-a na S&P500, by w ten sposób odwzorować dominującą gospodarkę światową.

Temat obecnie przeżywa apogeum popularności w Polsce i słusznie, gdyż z założenia są to instrumenty pasywne o szerokiej dywersyfikacji, która ma ograniczyć ryzyko, dając zwrot z zainwestowanego kapitału na poziomie 8-10% (w zależności, czy mówimy o re-inwestycji dywidend, czy nie). W sytuacji, gdy damy odpowiednią ilość czasu i nie będziemy często zmieniać zdania, to po 20 - 30 latach wypłacimy pokaźną sumę zysku.
Problem w tym podejściu jest jeden: nikt nie chce tyle czekać!

Natomiast jeżeli jesteś zdecydowany poświęcić czas i samemu pozyskać niezbędną wiedzę do indywidualnego inwestowania, w pierwszym odruchu skup się na akcjach spółek typu value. Są to firmy o ugruntowanej pozycji na rynku, które swoimi zyskami dzielą się z inwestorami w postaci dywidend. Ich analiza jest względnie łatwa a sam biznes z poziomu inwestora w znacznej części przewidywalny. Jednocześnie ucz się, by z czasem wzbogacać własne portfolio o spółki typu growth. Znanym przedstawicielem tego typu spółek może być Tesla czy Netflix, ale również Visa czy Microsoft.

Spółki, które zmieniają świat. W ich cenę wpisana jest duża zmienność i powiązany z nią potencjał.

Podsumowując, ułóż to sobie w takiej kolejności. Na początek kup jakiś ETF lub kilka spółek typu value, a czas, który uwolnisz, poświęć na edukację!

A co z kwotą 50 tysięcy?!

Nie rozwinę przesadnie tego akapitu, ponieważ prywatnie wychodzę z założenia, że inwestowanie na rynkach finansowych jest zajęciem skalowalnym. Działa to w ten sposób, że jeżeli jesteś w stanie zarabiać na jednym tysiącu złotych, to działając podobnie, na pięćdziesięciu tysiącach również zarobisz. Natomiast to, co wraz z wielkością kwoty i doświadczeniem zaczniesz dostrzegać, to wahania zmian. Rynek finansowy poprzez swoją zmienność wymusi na tobie, byś zaczął sensownie zarządzać sigmą, czyli standardowym odchyleniem ceny od średniej, w jakiej porusza się kurs akcji. Mój drogi czytelniku, ta kwota wymusi na tobie ewolucję. Na tym etapie kapitałowym, tak jak przy kwocie dziesięciu tysięcy, pozostałbym przy spółkach typu value, zahaczając niewielkim procentem kapitału o growth!

100 tysięcy i kiedy zostanę milionerem!

Pytanie, czy to jest twój pierwszy kontakt z rynkiem? Pytam dlatego, że musisz wiedzieć, iż podczas zarabiania wspomniane dziesięć tysięcy niewiele się różni od stu. Podobnie jest podczas tracenia, tylko same kwoty mogą już wzbudzać emocje. Natomiast jeżeli zaangażowałeś się w pozyskanie wiedzy, a rynkowi dałeś odpowiednią ilość czasu, by zyskać doświadczenie, to przyszedł czas na milowy krok w inwestycji - opcje na akcje.
To jest moja odpowiedź na postawione w tytule pytanie, ale nie chciałem dawać państwu ryby a wędkę.

Opcje na polskim podwórku finansowym to niestety marzenie, a to, co nam się oferuje na indeksie wig20, niewiele wspólnego ma z tym, co mam na myśli.
Temat swym wachlarzem informacji spokojnie przewyższa to, co możemy i powinniśmy wiedzieć do tej pory, ale umiejętne i bezpieczne zastosowanie tego instrumentu w praktyce daje możliwość na podniesienie swoich wyników inwestycyjnych o 6 - 8% w skali roku. Podkreślam: jako nadwyżki do tego, co uzyskujemy z innych instrumentów, które i tak posiadamy w portfelu.

A jakiego błędu należałoby unikać?

Mówią, że celując w księżyc, trafisz co najmniej w gwiazdy… Sorry za pesymizm, ale w świecie finansów zdecydowanie łatwiej trafić na manowce. Nie daj sobie wmówić, że na efekty na giełdzie nie należy długo czekać! Zbyt duże oczekiwania względem rynku, brak należytej świadomości względem potencjałów konkretnych instrumentów inwestycyjnych i uleganie modzie to błędy, które w konsekwencji prowadzą do rezygnacji z tego niesamowitego potencjału, jaki daje rynek finansowy. Dlatego, jeżeli obecnie znajdujesz się w miejscu, którym brakuje ci pieniędzy, i skuszony tytułem chciałeś znaleźć pomysł na szybki zysk, to zalecam poszukanie czegoś o mniejszym ryzyku utraty zainwestowanych pieniędzy. Możesz rozejrzeć się za pracą na etacie lub jeśli już ją posiadasz i nadal masz problemy finansowe, poszukiwaniem dziur w budżecie domowym i ich załataniem.

Natomiast jeżeli jesteś zdecydowany wejść na rynek, to poszukaj stabilnej spółki na wzór Coca-Cola i daj jej czas! Jest to spółka typu value (wartościowa), po której nie należy się spodziewać ekstremalnych zmian w cenie i zwrotów na kapitale, ale będzie stanowiła świetne narzędzie edukacyjne, jak powinno to wyglądać a wypłacane dywidendy będą przysłowiową wisienką na torcie.

Podsumowując!

Na rynku jest pewnie ze 300 000 różnych instrumentów finansowych i ciągle powstają nowe. Natomiast ich wybór powinien wynikać z naszych umiejętności. Proporcje oraz dobór konkretnie powinniśmy uzależnić od wieku i oczekiwań a coś ponad to, to kwesta zaangażowania. Obserwując ludzi wchodzących na rynki finansowe, najbardziej szkoda mi tych, którzy po serii porażek w sytuacjach, w których nie mogło się to zakończyć inaczej, całkowicie odrzucają rynki finansowe. Bazując na własnym doświadczeniu, sam nie pamiętam, ile razy zdarzyło mi się zatoczyć koło i wrócić do punktu wyjścia. Nie żałuj tego, że zaczynasz od zera i nie zazdrość usłyszanych historii o wielkich zyskach gdzieś tam daleko. Pamiętaj, że w mieście ślepców ten z jednym okiem jest mędrcem!

(fot. Paweł Salamucha)

Paweł Salamucha jest przedsiębiorcą i inwestorem, którego przygoda z giełdą trwa od 2007 roku. W tym czasie zdążył poznać i przetestować niemal wszystkie strategie inwestycyjne, co pozwoliło mu na wypracowanie własnego modelu działania. Swoją wiedzą i doświadczeniami dzieli się z czytelnikami autorskiego bloga. Zajmuje się również promocją przedsiębiorczości i kształtowaniem świadomości ekonomicznej czytelników.

Rafał Walaszek| Bogatyzwyboru.pl

Finansowanie określonych kwot jest problematyczną kwestią. Nie ma na to dobrej odpowiedzi, a każdy autor poleci to, w co sam inwestuje. Na początek należy uświadomić sobie, że inwestycje to nie tylko zyski, lecz także potencjalne straty. Następnie warto poznać kilka różnych aktywów - ich wady i zalety - w wyniku tego dobrać coś, co pasuje do naszego charakteru i akceptacji ryzyka.

W co zainwestować 10.000 zł?

Choć większość osób powtarza, że można inwestować małe kwoty, to możliwe do osiągnięcia wyniki nie pozostawiają złudzeń. Małe sumy można wykorzystać lepiej. Nawet 10% rocznie, uznawane za świetny wynik, to jednak tylko 1.000 zł.

Zamiast inwestowania takiej kwoty, proponuję aktywnie nią pracować. Na rynku mamy promocje bankowe oferujące po kilkaset złotych bonusu za spełnienie prostych warunków. Przeważnie dla nowych klientów, ale zdecydowana większość z nas nigdy nie zmienia banku, więc załapiesz się na większość. Wymagania to przeważnie określony wpływ na konto i płatność kartą. Wpleć te wydatki w codzienne płatności - nie rób zakupów specjalnie. Banalnie proste, a w ciągu roku można uczestniczyć w kilkunastu i łącznie odebrać nawet 5-7 tysięcy złotych. Gdyby ktoś obiecał Ci 50-70% z inwestycji - uciekaj, ryzyko jest ogromne. Tu masz pewność. W razie niespełnienia warunków po prostu nie dostaniesz premii. Dlatego warto zapisać sobie warunki i skrupulatnie się ich trzymać.

W co zainwestować 50.000 zł?

W tym przedziale najkorzystniej po prostu zainwestować w siebie. Kursy czy szkolenia pozwolą nam zwiększyć umiejętności lub nauczyć się nowych, co może skutkować podwyżką, nową pracą lub większą skutecznością naszego biznesu.

Zwiększenie naszych przychodów powinno być priorytetem, a każda inna inwestycja może okazać się stratą. Kurs akcji, walut, złota czy surowców lub kryptowalut może być coraz niższy. Nabytych umiejętności nikt nigdy nam nie zabierze.

W co zainwestować 100.000 zł?

Sam takie pieniądze zainwestowałbym w akcje samodzielnie wytypowanych spółek, z sektora, na którym się znam. To jednak duże ryzyko i nie polecam go każdemu. Zdecydowana większość osób lepiej wyjdzie, inwestując w ETF na SP500, który jest najprostszą dywersyfikacją. Aktywnie zarządzane fundusze przegrywają z rynkiem, jakie Ty masz szanse?

Oczywiście warto spróbować i drobną część, np. 10% zainwestować samodzielnie. To dobra nauka przez praktykę i spora lekcja pokory. Spotkasz całą masę milionerów na kontach demo, ale gdy w grę wchodzą prawdziwe emocje i strach, zupełnie inaczej podejmuje się decyzje.

Nie popełniaj tych błędów inwestycyjnych

Nigdy nie inwestuj w coś, na czym się nie znasz, i pieniędzy, których potrzebujesz. Nie słuchaj też doradców i grup na portalach społecznościowych. Każdy może coś polecać, ale to Ty stawiasz na to własne pieniądze. W razie błędu zostajesz z nim sam. Chyba że zamkniesz rok na plusie, wtedy będziesz świętować z urzędem skarbowym. Nie wolno zapominać o podatkach.

(fot. Rafał Walaszek)

Rafał Walaszek. Finansami powinien interesować się każdy, ale nie każdy potrafi o nich pisać w interesujący sposób. Niestety, część twórców stawia na skostniały profesjonalizm, zamiast zjednoczenie się z czytelnikiem. Nie mam na celu być nadętym autorytetem, lecz kolegą, z którym możesz pogadać o wszystkim. Zamiast przynudzać i męczyć, wolę przekazywać informacje w nieoczywisty sposób i używać metafor oraz humoru. Zapamiętujemy informacje, które wywołują w nas emocje. Ja postanowiłem używać tych pozytywnych. Mam już dość negatywnego podejścia do pieniędzy w naszym życiu. Na blogu Bogaty z wyboru poruszam tematykę oszczędzania, zarabiania i inwestowania, ale w tym wszystkim nie chodzi tylko o cyferki. Oprócz tego przyda się zrozumienie psychologii pieniędzy, którą chętnie Ci wytłumaczę. Dbam o pieniądze bez zbytniego ciśnienia i tego samego uczę innych. Dzięki swojej wiedzy nie muszę już pracować. Chcę, abyś Ty także mógł znaleźć się w takiej sytuacji. Jeżeli myślisz, że taka wiedza może sporo kosztować, to masz rację, ale też szczęście. Ja stawiam.

Poradniki