Byłem na Pasterce z kolegą, by nabrać sił na kolejny rok upokorzeń, by zjednać sobie nowonarodzonego Jezuska, aby łaskawiej popatrzył na nas i oświecił zarządzających spółką.
Rozpiliśmy pół litra, spojrzeliśmy na siną chmurę metanu, wybączyliśmy pozdrowienia i udaliśmy się do domów, po drodze mijąjąc zamknięty skup butelek oraz opustoszałe magazyny Fluida, które komornik wyczyścił ze sprzętów a Gładki z naszych marzeń o bogactwie.
Oby to nie był omen dla EEX. Wesołych, mimo wszystko, świąt i mniej brązowego Nowego Roku!