Dwie wiadomości – dobra i zła. Dobra jest taka, że wreszcie sprawa przekrętów w MSX Resources jest w prokuraturze. Zła – że do tej pory nic z tego nie wynika, ponieważ minęły trzy miesiące od zgłoszenia do prokuratury zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, w tym dwa i pół miesiąca sprawa przeleżała w prokuraturze na Woli, która do dzisiaj nawet nie rozpoczęła postępowania. Najpierw były urlopy, potem od 1 lipca br. zmieniły się przepisy, mówiące, że przez pierwsze dwa miesiące sprawą zajmuje się policja, a potem jeżeli ona nie zakończy śledztwa, sprawa wraca do prokuratury. Nic więc dziwnego, że panowie z MSX i Tarantogi czują się bezkarni i mają duuuużo czasu, by wyczyścić dokumenty i zatrzeć ślady…
I co Wy na to?
Każdy oszukany i oskubany jako POSZKODOWANY – jest to termin prawniczy – może wykorzystać swoje uprawnienia i poprzez zapytania o postęp śledztwa (do tego mamy prawo) zachęcać policję do ostrego działania. Każdy może też złożyć swoje zeznania, dostarczyć nowe dowody popełnienia przestępstwa.
Miejmy nadzieję, że w Komisariacie na Żytniej 36 pojawi się nowy „07 zgłoś się” albo inny James Bond, który szybko rozgryzie przekręty w MSX.