Dziś w okolicach Łęcznej widziano widłowego. Ło laboga jaki był poturbowany i wkurzony. Gadał że go jakaś grupa kagańcowa, wieziła, torturowała, że mu wybili zęba i teraz jest luka jak otworzy japę. Że mu kazali krzyczeć "dekarbonizacja, netzero i że planeta plonie". Gadał że cudem udało mu się uciec, jak była burza, gdzieś blisko coś głośno walnęło i udało mu się wyłamac okno. Trzymali go gdzieś na Marszałkowskiej w zamkniętym pomieszczeniu jakiegoś DM. Gadał że z buta tu przyszedł, cały weekend w drodze i na nogach, taki wkurzony chłopina. No i przede wszystkim gadał że nie odpuści. Aż mu się ręce trzesły jak opowiadał w emocjach. Dodał tylko że idzie widły ostrzyć i że będzie jatka.