Z zarzutami odnośnie przeszłości w tej spółce się całkowicie zgadzam.
Z tym co dotyczy dnia dzisiejszego to niestety już nie.
Oczywiście można nic nie robić i pozwolić spółce upaść, można ją w kontrolowany sposób rozsprzedać, albo można podjąć próbę uzdrowienia. Może się da a może nie, tego nie wiem.
Wiem natomiast, że zarzuty przytaczane przez niektórych są wyssane z palca i nie mają nic wspólnego z procesem ratowania spółek.
Jeśli wierzycielom finansowym proces uzgodnienia stanowiska zabiera kilka tygodni to czego oczekujemy od zarządu?
Poddania się? Złożenia wniosku o sanację? a może upadłość?
Czego oczekują inwestorzy? KapitulacjI?
Chyba nie! A jeśli nie to zastanówmy się jak taki proces powinien optymalnie wyglądać z naszej perspektywy.
Nie jestem dużym inwestorem, ale kibicuję każdemu kto ma dobre intencje i podejmuje rękawicę.
Możemy im coś doradzić lub przedstawić nasze oczekiwania.
Może posłuchają, kto wie!