Zarząd zbiera oferty od zainteresowanych inwestorów: oferowana cena + deklarowana ilość. Potem wyciąga średnią i teoretycznie ma cenę emisji i zbudowana jest Księga Popytu. Tak to wygląda w pięknym świecie z amerykańskiego filmu. U nas może być proza życia, bo nie wiadomo jakie siły i układy działają. Widzimy, że robią z kursem co chcą, w ciągu kilku sesji pewnie ściągną do 8 zł. Więc nie po to tak się męczą aby kupować nową emisję po 13 czy 15 zł... Niestety dla obecnych akcjonariuszy.