A jak inaczej nazwać sytuację, kiedy zarząd wspierany przez z RN zatrzymuje działalność operacyjna spółki, żeby doprowadzić do załamania finansów i spadku kursu z 10 na 1,6 zł, na koniec oddaje akcje za bezcen zagranicznemu funduszowi, a goście którzy to zrobili zasiadają we władzach spółki u nowego właściciela? Myślą, że przyszli na zawsze?