a czyż w Monnari nie był to wniosek o upadłość z możliwością układu ?, więc nie siej zamętu, bo władze MSX same złożyły wniosek o upadłość likwidacyjną, więc nie bajdurz o układzie, bo z kim mieli by go zawrzeć, skoro posypały się kolejne wnioski o upadłość, ale nie układową. Przetrwanie MSX nie jest w smak wg mnie nikomu, bo stoi to na przeszkodzie w położeniu łap na mongolskie działki. Ludzie dostrzegają też inne powody np. chęć przykrycia innych spraw, ale tego jak jest naprawdę nie dowiesz bez prokuratora. To, co zostało ze spółki w sam raz prawdopodobnie wystarczy na wynagrodzenie ostatniej osoby z władz spółki, adwokatów, koszty sądowe, wynagrodzenie syndyka i spłatę paru wierzycieli plus wynagrodzenie i odprawy dla pracowników. Spółka przecież stale generuje koszty, co przy wpakowaniu ok. 90 % kapitałów w MRH.... nie zdziwię się, gdy wypłyną jeszcze inne
zdumiewające fakty jak ten o 10 tys. zł dającym możliwość wstawienia do władz spółki swojego przedstawiciela :))), by pewnie pilnował takiej ogromnej inwestycji "finansowej". Tam wg mnie każdy chciał być cwańszy od drugiego i ktoś musiał na tym ostatecznie wygrać, bo nie wierzę, że są tam tylko przegrani. Jak widać przy obecnej wycenie na gpw za pare milionów można teoretycznie być właścicielem tego...Jedno mnie jeszcze zastanawia, czy Elektrim nie zawarł jakiejś umowy kupna-sprzedaży z klauzulą zapłaty pełnej ceny zbywcy za akcje dopiero po spełnieniu się określonych warunków np. rozpoczęcia wydobycia w Mongolii, czy pozyskania kapitału w Londynie i stąd taki lekki stosunek Solorza do inwestycji Elektrimu w akcje MSX, bo nie było to kosztowne. To samo pytanie odnosi się do Kopeksu. Tak patrząc na obroty liczone w wolumenie sztuk, to trzeba by je przemnożyć przez cenę około z zakresu 4--5 zł, bo wg mnie przy takiej średnio są zapakowani ludzie wyłączając Tarantogę, Elektrim, Kopex, w akcje tej spółki, ale to tylko moje przypuszczenia i nic poza tym. A to dać może obraz ile codziennie ludzie tracą kasy, a inni myślą, że tyle wkrótce zarobią..... kupując je po kilkadziesiąt groszy. Widać, że też ktoś delikatnie, by zapchać rynku upycha kolanem po 3 tys. sztuk, bo 5 czy 10 za bardzo rzuca się w oczy. Może ktoś na tym dużo ugra, albo nie i ten co sprzedał odzyska kasę na waciki, albo będzie to jego ostateczny błąd tego nie wie nikt poza tym, kto ma wgląd w akta sądowe. Spodziewam się jeszcze paru śmierdzących bardziej lub mniej bąków, które mogą lub nie wnieść cokolwiek do sprawy.