Forum Gospodarka i polityka +Dodaj wątek

Re: Tragikomedia.

Zgłoś do moderatora
Kreml stoi przed dylematem.

W przededniu Dnia Zwycięstwa główna rosyjska parada wojskowa będzie w centrum uwagi nie ze względu na pokaz siły, ale ze względu na swoją zauważalną nieobecność. Plac Czerwony będzie praktycznie pozbawiony znanych kolumn pojazdów pancernych – symbolu potęgi militarnej, który Kreml od lat wykorzystuje jako element wpływów politycznych i zagranicznych, pisze "TheTimes"
Eksperci przypisują to albo ogromnym stratom w sprzęcie poniesionym w wojnie z Ukrainą, albo rosnącym obawom przed atakami ukraińskich dronów, nawet w centrum Moskwy.
Sytuacja ta odzwierciedlała szerszy problem Putina. Wojna, pomyślana jako szybki blitzkrieg przeciwko słabszemu sąsiadowi, przerodziła się w długotrwały i wyniszczający konflikt. Od czasu niepowodzenia pierwszej ofensywy w 2022 roku Rosja poniosła, według zachodnich źródeł, około 1,5miliona ofiar.
Ukraińskie drony coraz bardziej zmieniają sytuację na linii frontu, komplikując ofensywne działania armii rosyjskiej. Tymczasem presja na Kijów, by dokonał ustępstw terytorialnych, osłabła. Administracja Trumpa koncentruje się na kryzysie irańskim, podczas gdy kraje europejskie nadal wspierają Ukrainę.
Na tym tle Kreml stoi przed dylematem: jak zakończyć wojnę, nie przedstawiając jej jako porażki wewnętrznej, i jak zapewnić stabilność rządu.
Wiek również dodaje presji. 73-letni Putin, jak zauważają obserwatorzy, coraz częściej staje przed kwestią sukcesji. W obliczu zaostrzonych środków bezpieczeństwa, ograniczeń internetu i coraz bardziej odizolowanego stylu życia, rosyjski przywódca, jak twierdzą eksperci, wykazuje oznaki „mentalności bunkra” i obawy o własne bezpieczeństwo.

Eksplozje pod Moskwą. Zaatakowano ważny cel wojskowy.
Siły Zbrojne Ukrainy przeprowadziły kolejny zmasowany atak na cele w głębi Rosji. Jak informują lokalne media, wybuchy słyszalne były w wielu regionach kraju, w tym pod Moskwą, gdzie trafiono ważny cel wojskowy. Łącznie w kierunku Federacji Rosyjskiej, według tamtejszego Ministerstwa Obrony, miało polecieć 350 uzbrojonych bezzałogowców.
Jak poinformowano, filmy pochodziły od mieszkańców Naro-Fomińska w obwodzie moskiewskim. Celem ataku najprawdopodobniej była lokalna jednostka wojskowa należąca do Ministerstwa Obrony Rosji.

https://wydarzenia.interia.pl/ukraina-rosja/news-eksplozje-pod-moskwa-zaatakowano-wazny-cel-wojskowy,nId,23474235

Teoretycznie moglibyśmy uderzyć w kopułę w Moskwie: ekspert o strajku na Kremlu 9 maja.
Znaczenie wydarzeń z 9 maja jest obecnie nie mniejsze niż znaczenie wszystkich wydarzeń na froncie – mówi Krywolap.
https://images.unian.net/photos/2026_05/1778157409-6526.jpg?r=847577
W przeddzień 9 maja Moskwa ogłosiła jednostronne zawieszenie broni, obawiając się ataków ukraińskich dronów na paradę na Placu Czerwonym. Ukraina odpowiedziała, ogłaszając własne zawieszenie broni dwa dni wcześniej.Rosja jednak skutecznie zignorowała to wezwanie. Czy to oznacza, że ​​Ukraina ma teraz wolną rękę w ataku na paradę w Moskwie 9 maja, czy jest w tym jakaś racjonalność i jaka może być reakcja Federacji Rosyjskiej? – zapytał UNIAN Konstantina Krywołapa, analityka wojskowego i eksperta ds. lotnictwa.
Skoro Rosja faktycznie naruszyła nasze proponowane zawieszenie broni, czy powinniśmy spodziewać się ataku Ukrainy na Moskwę 9 maja? I czy istnieje ku temu jakaś potrzeba militarna, czy to tylko aspekt polityczny? 
Nie ma w tej sprawie żadnej militarnej racjonalności. Faktem jest jednak, że znaczenie wydarzeń wokół 9 maja jest teraz nie mniej istotne niż znaczenie wszystkich wydarzeń na froncie, naszych ataków na rosyjskie struktury naftowe, fabryki czy inne rosyjskie obiekty. 

To znaczy, że temat przeszedł już z czysto niemilitarnego punktu widzenia do kwestii o wyraźnie politycznym charakterze. Widzimy kontrole drogowe w Moskwie, blokowanie dostępu do stolicy Rosji, permanentny plan „dywanu” na lotniskach, przerwy w dostępie do internetu – i to wszystko nie tylko w Moskwie, ale i w innych regionach. 
I to wszystko jest tak naprawdę bardzo wymowną historią. Gdybyśmy w 2022 roku usłyszeli, że Putin poprosi nas o zorganizowanie parady w Moskwie, byłoby to zupełnie niezrozumiałe. A teraz prosi Trumpa, żeby wpłynął na Zełenskiego, żeby Ukraina nie uderzyła teraz tak mocno w Rosję. To naprawdę bardzo ciekawa i wyjątkowa sytuacja. 
Jestem niemal pewien, że nie przeprowadzimy żadnych znaczących ataków na Moskwę. Chociaż osobiście bardzo chciałbym, żeby nasze rakiety Flamingo i drony przeleciały nad paradą w Moskwie, a następnie uderzyły w wyimaginowaną Fabrykę Maszyn Wotkino, która produkuje rakiety Iskander, Oresznik itp. 
To znaczy, jeśli porównamy, który atak wybrać – na Plac Czerwony czy na tę samą elektrownię w Wotkińsku, to wybrałbym tę. Ale myślę, że nasze kierownictwo wojskowo-polityczne lepiej rozumie sytuację, co można zrobić, jakie to stwarza zagrożenia.
Myślę również, że społeczność zachodnia może stanąć po stronie Trumpa w tej sprawie, w tym sensie, że będzie nas namawiać, abyśmy obecnie nie atakowali Rosji. 
Skoro mowa o możliwościach technicznych, czy Ukraina w ogóle jest w stanie zaatakować Plac Czerwony 9 maja, biorąc pod uwagę, ile środków obrony powietrznej Rosja rozmieściła w Moskwie? 
Spójrzmy na przykład konfliktu w Cieśninie Ormuz. Przed tą wojną Zjednoczone Emiraty Arabskie zakupiły od Rosjan 100 systemów Pancyr S-1. Był to stary kontrakt, który Rosjanom udało się zrealizować. 
I pomimo tak znacznej liczby, widzieliśmy, że „Pantsir” nie jest w stanie osłonić nieba przed atakami dronów. W rzeczywistości nie spełnia swojej funkcji ochronnej. Rosjanie rozmieścili wokół Moskwy 47 dodatkowych wież, na których umieścili te same „Pantsir”, i myślą, że w ten sposób się bronią. Ale jednocześnie poważnie narazili większość innych regionów Rosji. Widzimy, że wszędzie, z wyjątkiem Petersburga, odmawiają parad. Bo po prostu nie wiedzą, gdzie będą latać. 
Czy zatem technicznie możliwe jest przedarcie się do Moskwy? Myślę, że tak. Ale skuteczność tego będzie, moim zdaniem, dość niska.
Musimy uderzyć tam, gdzie występuje niewielka koncentracja środków obrony powietrznej. Na przykład niszczymy 90% pocisków manewrujących wystrzelonych w naszym kierunku. Rosjanie jeszcze nie osiągnęli tego poziomu. Ale zestrzeliwują około 70-80% naszych pocisków manewrujących. Jeśli chodzi o uderzenia w głąb lądu, również zestrzeliwują część z nich. Ale jeśli odpowiednio wytyczymy trasy, omijając ich systemy obrony powietrznej, możemy dotrzeć do Czelabińska, Permu lub Jekaterynburga. 
Teoretycznie moglibyśmy uderzyć w kopułę w Moskwie. Ale czy to ma sens? Oczywiście, że odniesiemy czysto psychologiczną satysfakcję. Ale jaka jest skuteczność? Oczywiście, komponent emocjonalny musi być obecny. Ale nie powinien on przyćmiewać konieczności militarnej. Dlatego powtarzam, że wolałbym zamienić atak na Moskwę na atak na hipotetyczną elektrownię w Wotkińsku. 
W kontekście zbliżającego się zawieszenia broni ogłoszonego przez Rosję, widzimy, że Federacja Rosyjska nie zmniejsza liczby ataków na ludność cywilną. Wręcz przeciwnie, zwiększa liczbę ataków terrorystycznych. Czy to próba zastraszenia Ukraińców i skłonienia ich do przyjęcia rosyjskich warunków dotyczących 9 maja, czy raczej prowokacja? 
W 2022 roku, kiedy Putin uzasadniał swój atak, ogłosił „denazyfikację”, „demilitaryzację” Ukrainy i wszystko inne. A teraz pyta, czy może spokojnie zorganizować paradę, żebyśmy nie zaatakowali Rosji tego dnia. I nie wie, co się stanie. Dlatego postępuje zgodnie ze zwykłą rosyjską logiką – pustymi groźbami. 
A skoro już o groźbach mowa. Kiedy Rosja ogłosiła tzw. zawieszenie broni, natychmiast dodała groźby ataków na Kijów, jeśli Ukraina nie zastosuje się do jej warunków. Jakie realne groźby Rosja może skierować pod adresem Kijowa, jeśli Ukraina zerwie zawieszenie broni? 
Czym Rosja mogłaby zagrozić Ukrainie? Putin powiedział, że zrewidowali swoją doktrynę nuklearną i mogą teraz użyć taktycznej broni jądrowej. Ale co powstrzymało ich przed tym wcześniej? 
Przeprowadzili ogromną liczbę ataków na Ukrainę bronią zdolną do przenoszenia ładunku jądrowego. Należą do nich Iskandery, Ch-101 i Ch-55. 
Potem zaczęli straszyć „Oreshnikiem” – mówią, że to coś zupełnie nowego i o wiele bardziej niebezpiecznego. Ale jeśli porównać „Oreshnika” i „Iskandera”, to ten drugi wyrządza znacznie większe szkody. „Oreshnik” bez ładunku jądrowego może naprawdę zaszkodzić tylko wtedy, gdy ten ślepak trafi kogoś w głowę. A więc – chodzi raczej o świetny efekt wizualny, gdy coś rozbija się o ziemię z taką prędkością. Kiedy uderzyli w „Oreshnika” nad Dnieprem – tam jeden blok po prostu przebił dach kotłowni w „Piwdenmaszu”. I to są same porażki.
Teraz rozumieją, że wielu już nie boi się tego „Oresznika”, więc zastanawiają się, czym ich teraz nastraszyć. I zaczynają testy na poligonie „Kura” na Kamczatce – testują międzykontynentalny pocisk balistyczny. Ale po co to wszystko? Żeby wystrzelić taki pocisk w Kijowie? To bez sensu, ten sam efekt można osiągnąć za pomocą „Iskanderów”. Ale na Ukrainie nikt się „Iskanderów” nie boi. Ale test na poligonie jądrowym w przededniu 9 maja – to powinno wyglądać na coś „bardzo poważnego”. 
Musimy jednak zrozumieć, że nikt na świecie nie potrzebuje broni jądrowej. Przede wszystkim Chiny, od których Rosja jest bardzo uzależniona, są temu przeciwne. Chiny chcą handlować z Europą, a Europa, w kontekście sytuacji z USA, również coraz bardziej spogląda w stronę Chin. Widzimy, jak wiele wizyt wysokich rangą urzędników europejskich odbyło się ostatnio w Chinach. Oznacza to, że użycie przez Rosję broni jądrowej przeciwko Ukrainie nie leży w interesie Chin, ponieważ jest jasne, jak wpłynie to na stosunki.
A Rosja nie może pozostać bez pośredniego wsparcia ze strony Chin – bez komponentów, lokalizatorów, mnóstwa broni nieśmiercionośnej, którą Chiny dostarczają. Bez tego wszystkiego Rosjanie będą mieli poważne problemy. I bez względu na to, jak bardzo Putin boi się o własne bezpieczeństwo, w innych kwestiach jest całkiem racjonalny. I dlatego może nadal zastraszać bronią jądrową, ale jej nie użyje. 

Podsumowując, Federacja Rosyjska nie będzie w stanie nic zrobić, jeśli Ukraina nie spełni jej żądań zawieszenia broni?