Opieranie całej tezy na słowie „jeśli” to budowanie scenariusza skrajnego bez odniesienia do prawdopodobieństwa i alternatyw.
Brak umowy w I kwartale nie oznacza automatycznie emisji. Emisja to jedna z możliwych opcji finansowania, obok partneringu częściowego, milestone’ów, grantów czy finansowania pomostowego. To nie jest zero–jedynkowy mechanizm.
Po spadku kursu o 50–60% rynek już w dużej mierze dyskontuje opóźnienie lub brak natychmiastowej monetizacji. Teza, że obecna wycena w pełni zakłada sukces projektów, jest trudna do obrony przy obecnym poziomie kapitalizacji.
Porównanie do Bioton jest uproszczeniem — inny etap pipeline’u, inne otoczenie regulacyjne, inne doświadczenie zarządu i inna struktura projektów.
Warto rozmawiać o cash runway i realnych scenariuszach finansowania, a nie o czarnych wariantach przedstawianych jako pewnik.
Umowa partneringowa podpisana w lutym, marcu czy nawet w kwietniu – wbrew pozorom – nie będzie dla mnie sygnałem do wyjścia z inwestycji.
Wiele osób popełniło podobny błąd w przeszłości, sprzedając akcje Tesla po pierwszych dynamicznych wzrostach, gdy kurs był jeszcze na poziomie 5–6 dolarów. Dziś widać, jak przedwczesna była to decyzja.
Analogicznie – jeśli partnering realnie zmniejsza ryzyko projektu i potwierdza jego wartość, może być dopiero początkiem dłuższego etapu wzrostowego, a nie momentem do realizacji zysków.