Mam wrażenie, że model: "Delikatesy o powierzchni supermarketu" po prostu nie ma racji bytu.
Do supermarketu po łopatkę za 9,99PLN, a po dziwności do spożywczych butików, samodzielnie żyjące w galeriach handlowych jako osobne sklepy.
Natrafiłem na taki w Galerii Mokotów ze składnikami kuchni dalekowschodniej - koszyk się ugiął, a karta kredytowa zajęczała.
Ewentualnie butiki w hipermarketach.
Model typu Harrods spożywczy w każdym mieście chyba nie znajduje dostatecznej ilości klientów.