To proste, każda rzecz jest tyle warta ile chce za nią zapłacić kupujący. W przypadku biznesu cena jest pochodna zdolności do generowania zysków. W perspektywie x lat. A w przypadku ET masz dodatkowo czynnik ceny "wymuszonej sprzedaży ". Syndyk ma za zadanie sprzedać, aby jak najszybciej dostać kasę na spłatę wierzycieli. Był przetarg, rownie dobrze ktos mógł zaoferować 100 mln. Kto by bogatemu zabronił?