Nie podchodzę nerwowo, po prostu mam świetną zabawę z ludkami, którzy inwestują kwoty wielkości stypendium studenckiego i albo wykrzykują swoje emocje typu ta przysłowiowa "dzida", albo prowadzą "poważne" analizy widząc trendy tam gdzie ich jeszcze nie ma lub wieszcząc wielkie wzrosty albo wielkie spadki i jeszcze bardziej te emocje nakręcają. Każdemu wolno. Oczywiście jest tu też dużo zwykłego chamstwa i prostactwa pszenno-buraczanego, którzy jak nie przywalą na odlew to mają dzień stracony, a nadęcie przy tym jest takie, jakby inwestowali miliony i całe życie nosili biały kołnierzyk i szelki.....
Mam nadzieję, że się nałykałeś słoneczka dzisiaj i odpocząłeś. Nie bierz tak całkiem na poważnie tego co piszę, bo trochę mrużę przy tym oko, ale "zwalczam" kilku opornych, którzy są "magistrami" wszechwiedzy tajemnej, odpornymi na normalny dialog i sklecenie przez nich prostego zdania jest porównywalne z wysiłkiem górnika na szychcie. Pozdrawiam.