Ten "medal" ma, jak zawsze, dwie różne strony.
Pesymistyczna wersja jest taka, że Rockbridge stracił tu wszelką cierpliwość (do zarządzania) oraz nadzieję na zyski i ratuje kapitał...więc Śliwiński musiał pilnie kupować (bo nikt nie chciał), aby kurs nie opadł na grosze. Taki przykład "szantażyku" w majestacie prawa (?)