Latem tego roku do statutu wprowadzono zapis utrudniający wrogie przejęcie - pojedynczy akcjonariusz nie może wykonywać prawa głosu z więcej niż 20% akcji firmy, dotyczy to także wspólnych działań akcjonariuszy w ramach porozumienia. De facto podmiot przejmujący musi się wiec dogadać z większością. Free float na tym papierze jest spory, ale nie na tyle duży, aby podmiot przejmujący rozegrał to "po cichu".
Pojawiały się też deklaracje z kręgów głównych akcjonariuszy DW, że wprowadzane zmiany mają na celu zapewnienie jednakowego traktowania i jednakowe warunki wyjścia z inwestycji dla wszystkich akcjonariuszy. To jest o tyle istotne, że w naszym "bananowym raju" było sporo przypadków, kiedy jakaś grupka przejmowała kontrolę nad spółką z GPW na czym korzystała minimalna liczba akcjonariuszy (ci z którymi trzeba się było liczyć), natomiast resztę stopniowo wyciskano po taniości metodami legalnymi i półlegalnymi. Stąd też mamy takie zaufanie do giełdy, KNF itp....
Opcją która w tym przypadku wydaje mi się najbardziej realna jest zakup całej spółki przez jakiegoś dużego gracza. Powiedzmy sobie szczerze, jeśli prawdą jest, że narzędzie DW ma przewagi nad Palantirem, to parę osób już to wie. Piszę tak, bo naprawdę nie wiemy do końca, jak wygląda sytuacja na tym rynku, wierzę przekazowi DW, że są unikalni na świecie, ale głowy bym nie dał, czy ktoś gdzieś czegoś nie kombinuje. Przykładem, że firmy nie mówią wszystkiego jest Palantir - oni starannie pomijają konkurencję, stąd też wśród wielu inwestorów w USA jest przekonanie, że Palantir jest jedynym graczem na tym rynku.
Zakładam, że nawet jeśli ktoś poważny już chodzi wokół DW, to nie oznacza to, że zaraz to kupi. Po pierwsze, obecnym właścicielom zapewne zależy na sprzedaniu firmy za jak największe pieniądze, dlatego skupiają się na jej budowie (zwiększenie sprzedaży zamiast osiągnięcia progu rentowności). Po drugie, skoro ktoś miałby to kupić za duże pieniądze, to musi to dokładnie obwąchać spółkę. To trwa. Po trzecie, jeśli ktoś ma na tym zarobić, to inni też chcą zarobić. Mam na myśli jakieś grupy czy osoby zbliżone do inwestora, mające pewne nieoficjalne informacje, nazwijmy to "przeczucie". Stąd też po cichu może trwać jakieś zbieranko papiera przez raje podatkowe etc. Im więcej się zbierze, tym lepiej...