Drogi Janku,
a zastanowiels się kiedys dlaczego pracownicy nie chcą w stosunku do klienta ruszyć ani ręką ani nogą i z miłym uśmiechem go obsłużyć???
Pracuje w tej firmie 4 lata, pracuję bo muszę bo mam małe dziecko.
praca za marne 1000 zł na rękę, 8 godzinny czas pracy to bajka-czesto gęsto trzeba zostawać po godzinach bo papierologia pracowników zasypuje.
Premie i podwyżki kolejna bajka, a przepraszam miałam kiedyś jednorazowy wyjątek premię za sprzedaż całe 36 zł brutto.
a plany od lat realizuje wieksze niż założenia.
Nie przyszłam z warzywniaka a z Citi z 10 letnim stażem pracy i stosownym wykształceniem.
o sprzecie nie bedę wspominać bo takie kompy na jakich my pracujemy na allegro można kupić za 20 zł, jak sie popsuje przyśla kolejny w jeszcze gorszym stanie który samemu musisz sobie zainstalować tak wiec dodatkowo ciągniesz wakat informatyka, serwisanta bankomatu, ksero, faksu i innych urządzeń burowych bo nikt ci tego nie zreperuje ani nie wymieni na nowy.
Długopisy przynoszę z domu zeby klient miał się czym podpisać, papier do drukarek od czasu do czasu wyproszę w zaprzyjaźnionych bankach bo mamy limity które nie starczają nawet na miesiąc drukowania TYLKO!!! potwierdzeń transakcji dla klientów, korespondencję wysyłamy za własne pieniądze czekając potem miesiącami aż centrala zwróci nam za faktury.
O szacunku do ludzi nie wspomnę - pracownik oddziału jest nikim, człowieczkiem który ma realizować kolejne genialne pomysły centrali a jak byśmy czasem pracy mieli za mało to i rachunki możemy ponaprawiac zeby nam sie czasem nie nudziło.
są dni kiedy przez 8 godzin nie masz czasu zejść ze stanowiska do toalety bo kolejka czeka a klienta porzucić nie można bo jak to ja sikam a klient nieobsłużony?
Wiec wybacz ale po tych latach pracy nie mam ani siły ani ochoty uśmiechać się do klientów czy wychodzić na przeciw ich potrzebą.
Bo zasada prosta im szybciej spławie klienta to może dostanę szanse zeby zrobić siusiu chociaż raz w ciągu dnia.