Pewności to w niczym nie ma, także z tym kolejnym wezwaniem.
Natomiast jeżeli będzie wyrównanie dla Grzesiaka to nie musi ono oczywiście wpływać jakoś na kurs, bo to będzie finansowe rozliczenie pozarynkowe. Niemniej (zwłaszcza przy tym kursie) byłoby to dość spore rynkowe świństwo, bo świadczyłoby o tym, że cenę 2,35 zl ustalili sobie kolesie jeszcze przed ogłoszeniem wezwania po 97 gr., co można uznać za machlojkę, czyli cena wezwania była niska, kurs stosunkowo wysoki, rekomendacja biura jeszcze wyższa oraz mieliśmy kpinę Grzesiaka o cenie niegodziwej, a wszystko to po to aby leszcz nie odpowiedział na wezwanie de facto po cenie 2,35 zł. czyli po cenie znanej tylko dla wtajemniczonych.
Obroty na wzrostach się pojawiają, bo to nie jest handel akcjami tylko obroty akcjami, czyli jest fikcja, takie bezpłatne igrzyska dla leszcza.
Wracając do poprzedniego tematu, to główna inicjatywa jest tu pewnie u właścicieli obligacji, czyli im zależy pewnie na przygotowaniu odpowiedniego podkładu kursu pod późniejsze zbycie swoich obligacji skonwertowanych na akcje a nie na głupawym bujaniu kursem kilkoma akcjami poprzez rozgłaszanie kolesiom, że tu będą wkrótce cuda w kursie. Co zresztą pewnie i tak niewiele by dało, bo jeżeli kurs ma być trzymany na tym poziomie to animator i tak będzie gasił nieprzewidziane wzrosty, a przy okazji tez wyjdzie, że ktoś tu podkłada świnię.
Ponadto nawet Sztuczkowski do końca też nie musi znać całej strategii, pewnie robi tylko to co musi jako rodzaj słupa... ale pewności to w niczym nie ma...