Dnia 2016-09-06 o godz. 16:11 ~mar napisał(a):
> pierdu pierdu jakby tak miało być to "wtajemniczeni" już dawno skupowali by akcje z rynku.
(...)
Ale kim jest tu ten wtajemniczony? Sztuczkowski? Myślicie, że chłop boso śmiga po Poraju i przez tubę rozgłasza wici swoim wieśniakom żeby już kupowali taniochę przed odpalem? Albo że jego żona w maglu robi jakąś wiochę? To nie ten poziom. Sztuczkowski ma kasę i nie musi z rodziną dziadować dla zysku spekulując na kilku akcjach, pewnie bardziej mu zależy na odbudowaniu prestiżu, wiec nie bedzie się wyglupiał. Po co miałby komuś rozgłaszać, że nadchodzi odpał i psuć strategię trzymania kursu na ustalonym poziomie pod jakieś pewnie przyszłe wydarzenie?
Taki duży geszeft robiony jest w ścisłym, dość hermetycznym kręgu, a jeżeli jeszcze jest robiony z jakimś podmiotem zewnętrznym (może państwowym) to jego czas i efekt do końca nie jest też pewnie nikomu znany, więc trudno pewnie też wyczuć, kiedy wszystko się tu dogra, czyli z tej strony drobna spekulacja kilkunastoma akcjami byłaby tu głupotą.
Pewnie wynajmuje się animatorów kursu i też nie klepie im się tam wszystkiego, a tylko tyle, że jak będą „uczciwie” pracować to kiedyś tu zarobią, później daje im się instrukcję żeby np. zwalili kurs i tam go potrzymali, a później daje się jeszcze jakieś inne wytyczne tak, aby lekko pogłupieli i nie wiedzieli, co jutro będzie za kierunek, wiec pracownicy prywatnymi pieniędzmi niezbyt tu poszaleją, bo nie wiedzą, co i kiedy dalej będzie się działo, a ponadto maklerzy też są kontrolowani i oceniani a bilans w firmie musi się zgadzać, a tu wolnych akcji zbyt dużo nie ma do obrotu. Animatornia wynagrodzenie może dostać np. od obligatariuszy w formie taniego nabywania od nich obligacji do późniejszego skonwertowania na akcje, które następnie kiedyś drogo komuś sprzedadzą, bo wiedzą, że kiedyś pojawi się jakaś strategia pod ich zbycie itd.… tak przynajmniej mi się wydaje.