Przecież można się z chińczykami skontaktować. Firma ani jej chińscy (czy też kanadyjscy) właściciele nie wyparowali. Czy GPW lub KNF chociaż zapytali chińczyków, co jest grane?. Szczerze wątpię. A nawet jeśli tak, to dlaczego nie informują polskich akcjonariuszy o wynikach tego "śledztwa"? A tak, zapomniałem, zasłaniają się jakąś tajemnicą postępowania, czy czymś takim. Przecież to nie ma sensu :)