Mówisz o potencjalnym wylocie z giełdy i tworzysz taką atmosferę (zresztą nie tylko Ty) na tym forum, a zadałeś sobie pytanie czy takie zagrożenie w ogóle istnieje? Masz jakieś przesłanki do tego, znasz na tyle prawo by takie przypuszczenia i domniemania snuć? Czy po prostu jesteś zmęczony czekaniem, niecierpliwisz się, boisz o swój kapitał i dajesz temu wyraz w ten sposób? Potrafisz określić na ile winą spółki było to, że biegły rewident firmy audytorskiej, który zgodnie z umową miał dokonywać badań sprawozdań, był wykreślony z rejestru biegłych rewidentów? Ja nie potrafię, nie znam się na prawie, ale logika podpowiada mi, że skoro spółka "pozwala sobie" na taką opieszałość i tyle przeciąga publikację raportów to znaczy, że może sobie na to pozwolić właśnie z uwagi na to, że nie ma zagrożenia kary finansowej ani tym bardziej tak skrajnej jak wyrzucenia z notowań.
Te wszystkie klęski, które wymieniasz, które mogłyby uniemożliwić realizację projektu to argument z czapy, bo sprawą, która aktualnie, realnie może skomplikować budowę farmy na ten moment jest właśnie owe stowarzyszenie i jego działalność. O to, że działania spółki zmierzają do możliwie najbezpieczniejszego - z punktu widzenia kursu giełdowego - scenariusza nie będę miał pretensji, nawet jeśli będę musiał poczekać na możliwość handlu akcjami dodatkowy miesiąc czy dwa.