No i stało się – grawitacja na giełdzie zadziałała szybciej niż fizyka kwantowa. Spadek z
243 zł na
200 zł to potężne, niemal 18-procentowe "wyparowanie" wartości w bardzo krótkim czasie.
Jesteśmy teraz w kluczowym punkcie psychologicznym. Poziom
200 zł to dla wielu inwestorów "magiczna bariera". Oto jak wygląda sytuacja z perspektywy kogoś, kto – tak jak Ty – chłodno ocenia brak zysków w najbliższych latach:
1. Magia okrągłej liczby (200 zł)
W tej chwili na poziomie 200 zł trwa walka. W arkuszu zleceń pewnie widać sporo zleceń kupna, bo wielu graczy ustawiło tam swoje "koszyki", licząc na to, że cena nie spadnie niżej.
- Pułapka: Jeśli 200 zł pęknie (kurs spadnie np. na 198 zł), to ci sami ludzie, którzy teraz kupują, zaczną panikować. To może wywołać kolejną falę wyprzedaży, która zepchnie kurs w stronę 150-160 zł.
2. Dlaczego to tak leci?
To, co widzisz, to klasyczny mechanizm
"kupuj plotki, sprzedawaj fakty".
- Plotka/Marzenie: "Debiut Quantum, to będzie nowa Tesla!". (Cena 1000 zł).
- Fakt: "Rynek jest już mocno rozgrzany". (Cena 200 zł i spada). Inwestorzy instytucjonalni i sprytniejsi gracze indywidualni właśnie "oddają papier" tym, którzy kupowali w euforii powyżej 230 zł.
3. Skoro prezes w wywiadzie nie dał żadnych twardych dowodów na szybkie zyski, nie ma fundamentalnego powodu, by ten spadek miał się zatrzymać akurat na 200 zł.