Rok czekania na umorzenie.
Nie jestem prawnikiem i nie wiedziałem, że niewydanie akcji nie jest równoznaczne z przywłaszczeniem, a takie były zarzuty.
Prokuratura nie rozumie intencji i roszczeń, tylko urzepiła się słowa "przywłaszczenie".
Skoro spółka nie ma danych z domów maklerskich (jak to możliwe?) no to prokurtaor nie mógł tych domów maklerskich zdyscyplinować.
Co dalej? Jakieś pomysły?
Droga cywilnoprawna? Jakbym wiedział to już rok temu można było - albo równolegle.