Przygotowania produkcji nie muszą mieć nic wspólnego z negocjacjami - i zgodnie ze słowami prezesa nic nie mają wspólnego. Po prostu negocjacje się przedłużają, a spółka zatrudniająca kilkadziesiąt osób nie może stać w miejscu. Zawsze trzeba zakładać scenariusz pesymistyczny (tu: nie dojście do porozumienia np. ze względu na zbyt niską ofertę cenową, nie akceptowalną przez zarząd) i dlatego równolegle trzeba działać. Zauważmy, że na sprzedać nie jest wystawiane urządzenie, ani jego dokumentacja, ani licencja - na sprzedaż wystawiana jest spółka, która cały czas działa i się rozwija. Po prostu zmieni właściciela. Jaką wartość w oczach klienta ma spółka, która nagle de facto zawiesza działalność i czeka miesiącami bezczynnie na zmiany właścicielskie?