Wojskowy- to co napisałeś, to już takie wojskowo- strategiczne podejście. Ale jeśli chodzi o wymiar produkcyjno- handlowy to fakty mamy dziś takie: na stole, a raczej dwóch stołach - w Polsce i w Europie - stoją 2 torty do podziału między firmy zbrojeniowe. Oba są warte miliardy - złotych i euro ( program SAFE to część tego tortu europejskiego).
Zarówno autorzy rozmaitych publikacji jak i eksperci, w tym prezesi spółek giełdowych ( tak jak w ubiegłopiątkowym tekście w Bankierze prezesi Zrembu i PRH) wskazują na różnicę w zawieraniu kontraktów z armią i sektorem cywilnym. Przy kontraktach z armią przy całym procesie tworzenia umowy i procesie realizacji musisz jako firma współpracować z wojskowymi. Krótko mówiąc, armia pilnuje i patrzy na ręce. Czy w tej sytuacji nie mają racji Dąbrowski z Kosiorkiem, sugerując we wspomnianym tekście o hossie zbrojeniowej, że większość firm , które deklarują wejście do sektora zbrojeniowego nie wyjdą poza tylko deklaracje właśnie? Można sobie ogłaszać plany produkcji wozów bojowych, dronów czy antydronòw. Armia zweryfikuje i na koniec pewnie powie " nie". Chyba, że po drugiej stronie ma fachowców.
Co do produkcji np. amunicji - czytałem wywiad z szefem Czechoslovak Group Polska, Polakiem. Oni generalnie są gotowi rozwijać produkcję w Polsce. Mając za partnera PRH z Dąbrowskim na pewno byłoby im łatwiej rozwiązywać szereg problemów, przekonywać urzędników i polityków. A wspólne działania akwizycyjne są zapisane w umowie o współpracy między CSG Polska i PRH. Myślę, że w niedalekiej przyszłości holding PRH będzie miał zakłady produkujące amunicję. A wcześniej - zacznie handlować amunicję.