Ale co to znaczy "możliwości rozbujania kursu" ? Myślisz o bombardowaniu rynku espi w rodzaju " spółka negocjuje umowę z tym czy tamtym, w razie powodzenia będzie mieć takie a takie przychody wchodząc na rynek o wartości setek miliardów USD" ? Owszem, to pewnie podbiłoby kurs. Ale czy Dąbrowskiemu i Kosiorkowi to potrzebne? Oni mają po 15 mln akcji nienotowanych w fundacjach rodzinnych a Kosiorek dodatkowo pośrednio 10 mln akcji pośrednio w portfelu Zrembu - też nienotowanych. Tych akcji najprawdopodobniej w ogóle nie zamierzają sprzedawać na rynku a przynajmniej nie w najbliższych latach. Te akcje mają im dać majątek na resztę życia, jak się PRH rozwinie w holding, który budują.
Jak działający holding stanie się rzeczywistością główni pomyślą może o sprzedaniu części akcji, albo i nie, jeśli zyski będą wystarczające, by żyć z dywidend. Zatem na sztuczne bujanie kursem przez zarząd infami dotyczącymi biznesu ma co liczyć - żeby ten holding mógł podpisywać umowy z największymi potęgami w zbrojeniówce musi cieszyć się powagą i zaufaniem. Dlatego podbijanie kursu w sytuacji, kiedy zarząd nie chce a nawet nie może sprzedać akcji, bo są nienotowane - nie wchodzi moim zdaniem, w grę.
Oczywiście, nie da się całkiem wykluczyć jakichś ruchów na rynku ze strony zarządu. Nie wiemy przecież czy i w jakim stopniu przeszkadzają zarządowi na tym etapie akcje w obcych rękach. Dużo tego nie ma, może 4- 5 mln, albo i mniej jeśli jacyś znajomi zarządu w ostatnich 2 latach skupowali. Jakby np. Kosiorek sprzedał choć 1000 akcji, wywołałby spadek, może pojawiłaby się wieksza podaż i ktoś z kręgu znajomych zarządu mógłby dokupić. Z drugiej strony taki dziwny ruch też obniża powagę spółki i wątpię, by Kosiorek ( na pewno w porozumieniu z Dąbrowskim) chciał coś takiego robić. Już bardziej wierzę w ruch w drugą stronę - Dąbrowski z Kosiorkiem mogą zacząć dokupować po garści akcji, żeby podnieść kurs przed następną emisją potrzebną np. na jakieś przejęcie.