Z jakiegoś cudacznego powodu analitycy od jakiegoś czasu upatrują w tej spółce lidera możliwych wzrostów, a przecież mierny bieżący byt tej spółki nie nastraja do takich hurra oczekiwań, niedawno głoszona przyszłościowa jej strategia jest ostrożnym konserwatorstwem.
Spółka ma siermiężne wyniki, jest kompletnie zadłużona, prawie wszystkie aktywa są zastawem, de facto to obligatariusze są właścicielami jej majątku i to im spółka płaci haracz, akcje są tu bezproduktywnym tworem, akcjonariusze zakładnikami obligatariuszy bez szans na dywidendę. Prezes oddal akcje i warranty obligatariuszom i akcjonariuszy straszy nadprodukcją stali oraz ma opętańczą wizję apokalipsy w tubylczym hutnictwie. Pakiet klimatyczny wisi nad spółką niczym topór kata, ceny energii są drakońsko wysokie, ceny surowców spadają i w przepaść ciągną ceny stali razem z rentownością biznesu, ktoś spółce zanieczyszczał złom psując jakość stali i markę, wojownicy z Greenpeace wieszają sie masowo na kominach itp. dramaty.
Wgląda na to, ze bez cudu to tu tylko jest możliwa apokalipsa, a tymczasem z jakiegoś powodu nawiedzeni analitycy promują tu wzrost kursu akcji..... a pewnie tylko cud może to uratować ;)