Daniel robi wrażenie jakby podpisał cyrograf z Diabłem, bo rzeczywiście hurtowo zaczął tworzyć te limeryki może nie najwyższych lotów, ale jakoś umoczone w temacie i trudno temu zaprzeczyć. Jego złowroga vena jakby zachłystuje się swą diabelskością i krwią - nie wiem - własną, czy naszą, akcjonariuszy. Ale trzeba by znać tajniki jego porozumienia z Diabłem i tekst zapisu, co by umożliwiło nam skuteczniejszą obronę, ale do tego potrzebni są egzorcyści, a wśród nas ich nie ma. Musimy zatem przeczekać ten atak, no chyba, że znajdzie się jakaś Pani Twardowska, która swego męża wszak wyrwała ze szponów szatana.