Jurek ustalmy coś.gdy chodzi o jakąkolwiek sprzedaż znaczących aktywów za zaniżone ceny to w obecnym stanie prawnym takie rzeczy są niemożliwe.
Akurat wyceny nieruchomości (w przeciwieństwie do np. fabryki) mają to do siebie, że te wyceny nie odbiegają jakoś znacząco od rynkowych. (to może być +-10%, ale w przypadku nieruchomości nie ma takiej możliwości by np. jakikolwiek zarząd sprzedał za 60-70% wartości rynkowej). Będąc inwestorem giełdowym uwzględniam takie rzeczy a więc włączam w takich momentach swoje skojarzenie na zasadzie (czy można ew. co można zaniżyć i moje doświadczenie podpowiada mi, że akurat na nieruchomościach jest nierealne zaniżyć o np. 30%)
Gdyby chodziło o jakąś zorganizowaną działalność typu produkcja to zdecydowanie jak najbardziej w takich sytuacjach wyceny rzeczoznawców mogę być z 'sufitu' do tego dochodzi realna amortyzacja, (w przypadku hoteli amortyzacja jest równana wzrostem wartości nieruchomości i ten czynnik odpada lub jest niedecydujący)
I druga sprawa jakakolwiek decyzja sprzedaży znaczących aktywów nie odbywa się na zasadzie. Prezes zdecydował i sprzedał (to się tak nie odbywa- tym samym już na poziomie samej logiki pokazuje to, że jakakolwiek retoryka 'wyprowadzenia lub sprzedaży tanio aktywów' nie ma siły w okresie długofalowym)
Natomiast gdy chodzi o najem hoteli wraz z zarządzaniem to tutaj po prostu (tak odbieram Twój wpis) jest zwyczajna różnica zdań.
Bo w mojej ocenie ta umowa jest ok. (jej długofalowość daje mi poczucie, że obecny operator będzie też inwestował np. w meble, dorażne remonty, bo będzie wiedział, że może je zamortyzować w okresie 10 lat i drugie spojrzenie to gdy nie będzie dbał to nie będzie miał klientów - tak więc mi logika podpowiada, że będą dbać a Efekt będzie miał rynkową stopę zwrotu)
Na tego typu rynkach (nieruchomości komercyjne) ostatnia informacja rynkowa mówi o inwestorze z Korei Południowej, który zaakceptował nieco ponad 4% stopy zwrotu.