Nie powiem ile mi zostało, ale powiem że sukcesywnie sobie sprzedaję każdego dnia akcje, realizując część zysku. Już się nauczyłem tutaj że wskaźniki nic nie znaczą, dlatego trzeba wykorzystywać okazje. Z drugiej strony liczę jednak na kilkudniowe podejście jeszcze raz w górę przed dywidenda, dlatego nie oddaję ich jakoś intensywnie.
Poza tym liczę na jakąś naprawdę dobrą przecenę po dywidendzie. Jak zejdzie do mojej obecnej średniej to coś odkupię, jeżeli nie to pewnie już zostawię sobie to co mam żeby zebrać jeszcze małe bonusiki z zaliczki i dywidendy w przyszłym roku. Poza tym Bóg raczy wiedzieć kiedy skończy się wojna, a to może być niezły gamechagner na rynku stali:)
Uważam, ze merytoryczne argumenty są jednak drugorzędne na polskiej giełdzie i liczy się sentyment, dlatego KPO mnie nie martwi. Jeżeli poprawi się sytuacja na szerokim to wzrośniemy, a jak nie to pewnie będzie tak jak przewidujesz i będzie można zapomnieć o wzrostach. No chyba że rzeczywiście jest tutaj jakiś mityczny grubas i zacznie teraz pompować kurs. Wczoraj było naprawdę dynamiczne odbicie pod koniec. Pytanie czy to było zbieranie, czy po prostu panika odkupywania ludzi którzy sprzedali w okolicach 14 zł.