Dzięki Marx za odpowiedź. Cięzko byłoby mi uwierzyć, że zarząd nie brał pod uwagę tego co napisałem, przy wyborze opcji strategicznych i rzeczywiście skoro nie poszli w tym kierunku, to powódem mogło być to co napisałeś. Sprzętu w kopalni nie wymienia się raz na kwartał, tylko po zakupieniu eksploatuje się go latami, a producent zapewnia serwisy gwarancyjny, pogwarancyjny, modyfikacje, przeróbki, naprawy, szkolenia i gdy właściciel kopalni jest zadowolony to powstaje ciasna relacja, którą może być ciężko przeciąć i wygryźć konkurenta. Stąd decyzja o pójściu w eko-kierunku.
Co budzi moje obawy, to to, że ta cała zielona transformacja w chwili obecnej jest wynikiem lobbingu obłąkanych "zielonych sekciarzy" ratujących planetę, w unii anty-europejskiej, lecz technologicznie na taką zmianę jest nadal za wcześnie. Parametry ogniw PV, czy baterii, nie mówiąc o sieciach energetycznych są nadal nie wystarczająco dobre aby te projekty były ekonomicznie opłacalne, dlatego cały ten eko-bum dzieje się, dzięki dotacjom, subsydiom, zwrotom, net-meteringom i innej magii czynionej przez rządy, z budżetu UE, aby zachęcić inwestorów. Gdy jednak kasa się skończy lub jej dopływ zostanie zablokowany, to wtedy widać, że nie jest kolorowo. Daleko nie szukając kasus Columbusa. Jak był zielony bum, to mało co Columbus nie wszedł z NC do WIG20, lecz gdy kurek z kasą na PV zakręcono, to przeskoczył na pompy ciepła, bo spodziwał się, że na to kurek z kasą będzie odkręcany, a teraz z tego co ostatnio patrzyłem, to kapitały własne ma już ujemne. Dlatego ten cały zielony biznes na tą chwilę uważam mimo wszystko za ryzykowny.
Co do węgla, to też myślę, że bardzo dobrym posunięciem byłaby decyzja o agresywnym wejściu do Indii. Z tego co pamiętam, to kiedyś właśnie czytałem, że robili tam jakieś interesy. Fajno by było gdyby zacieśnili tam relacje i powiększyli skalę. Oprócz Indii, dużo węgla ma też Indonezja, która podobnie jak Indie mało się przejmuje śladem węglowym i też inwestuje w wydobycie czarnego złota. Gdyby skoncentrowali się na tych kierunkach to mogliby dalej utrzymać obecną działalność Famuru, bez potrzeby likwidacji biznesu węglowego, robiąc to co robili od lat i bardzo dobrze im wychodziło, a równolegle budowali zieloną część biznesu, skoro ich analizy mówią, że to się będzie opłacać. Wtedy Grenevia mogłaby stać na dwóch nogach, jednej zielonej a drugiej czarnej.