Dziwne, że spółka bez problemu podaje nazwy firm z którymi podpisuje listy intencyjne a robi tajemnicę z ujawnieniem "renomowanego funduszu". Czegoś się obawiają ? Czemu ma służyć takie "rozpylanie mgły". Skoro jest podpisane porozumienie, są ustalone warunki, znamy zbywcę to dla jasności powinien być znany też nabywca akcji. Budowanie napięcia czy jakiś bufor ?
Z jednego "renomowanego funduszu" docelowo może zrobić się 3, 4, 5 inwestorów i wszyscy jak ostatnio będą pod progiem ?
Czy może jednak prezes będzie musiał wywiązać się ze swojej obietnicy i doinwestować spółkę.