Tłumaczenie zgrabne, ale do mnie jakoś nie przemawia. Gdyby napięcia na wschodzie zaczęły się tego roku w maju to co innego. Ale jakoś zielone ludziki na Ukrainie, czy zły Łukaszenko na Białorusi nie przeszkadzały rynkowi wywindować kursy na przełomie roku do dzisiejszych poziomów. Mamy korektę i tyle. No i walor zaleszczony, o czym kiedyś wspominałam.