Masz jakieś fobie. To pewne.
Kiedy idziesz ulicą, również się nerwowo odwracasz patrząc czy czasem ktoś w masce sprzedawczyni z Biedrdonki Cię nie śledzi ?
Zapamiętaj, raz na zawsze. Nie mam nic wspólnego z jakimkolwiek innym piszącym w tym wątku. Mam zbyt wiele w sobie powagi w zabawy w podszywki i klakierowanie.
A teraz wytłumacz mi zatem proszę.
Skoro spółka jest taka beznadziejna. To jakim cudem, skoro spadnie do złoty siedemdziesiąt, nagle stanie się perełką w koronie, godną zainteresowania ?
Jeśli obecny kurs, nie jest po twojej myśli. To rozumiem, że twoje ujadanie, podobnie jak niejakiego zygi_1 to jedynie nieudolne próby wpłynięcia na zbicie kursu do oczekiwanego poziomu ?
Czy to co robicie, to nie jest zwykłe krążenie sępów nad upatrzoną potencjalną przysłowiową padliną z chęcią zarobku na cudzej stracie ?
Znam kilku takich, ludzie chorągiewki. Tak się ułożą jak im wiatr zawieje. Pod warunkiem, że wieje po ich myśli.
Kiedy chcą kupić, ujadają w najgorsze. Kiedy już kupili i chcą sprzedać, pieją peany pochwalne w nieboskłon.
Inwestor z kręgosłupem moralnym pochwali, a jakże, własną inwestycję. Jeśli jednak już sprzeda, wycofuje się i zmienia obiekt zainteresowania.
Jeśli chce kupić, wyczekuje moment, analizuje kreski, a nie skomli niczym hiena, licząc na to, że inni oddadzą mu w popłochu ze stratą.