Byłem z rodziną i już drugi raz nadziałem się na obsługę, która nic nie robiła tylko nalatywała na Szefa i swoją pracę.
Czyszcząc stoły ok godz. 11 jeden do koleżanki stwierdził no to otwierajmy tą naszą śmieszną restauracyjkę. jakieś pół roku temu dokładnie to samo mówili w pierogarni na placu Szczepańskim tylko tam bezpośrednio nalatywali na Prezia. Wtedy stwierdziłem, że a co tam Szefa przecież nie trzeba lubić. Teraz żona stwierdziła, że lubić nie trzeba, ale dwa razy z rzędu toż to jest nienawiść.
Dzwoniłem do Polskiego Jadła aby ich o tym fakcie powiadomic jednak Pan Prezes był zajęty ( pewnie znowu obmyślał plan wykończenowy dla spółki ).
A tak swoją drogą to gdzie jest ten ogródek największy na płycie głownej....?