Ale zauważ jeszcze jedną rzecz. Ten, kto wkłada grube miliony w spółkę robi to nie po to, żeby zarobić na wzroście kursu akcji, tylko z działalności spółki. A jedno z drugim nie musi iść w parze. Przykład? Pierwszy z brzega, który przyszedł mi do głowy - Asseco. Właściciel, jak dobrze pamiętam Pan Góral, do biedaków nie należy. A kurs tej spółki waha się od wielu lat w bardzo wąskim zakresie.