Zastanawiam się, czy jeżeli zniknie rynek rosyjski i ukraiński i jednocześnie zaczniemy tworzyć lokalne sieci zaopatrzenia produkcji, to czy nie skrócą się łańcuchy dostaw i w efekcie będzie znacznie mniej kilometrów w procesie produkcyjnym jakiegokolwiek produktu. Chodzi o to, że zapowiedzi są takie, że te miliony na logistykę mają polegać na skróceniu transportu - nasz dostawca ma produkować tu gdzie my - być pod ręką. Czyli może się okazać, że za klika lat będzie potrzeba znacznie mniej jednostek transportowych, żeby obsłużyć rynek. A zniknięcie rynku rosyjskiego to już w ogóle skrócenie średniego zasięgu transportu o wiele tysięcy kilometrów. Firmy transportowe może czekać skurczenie rynku. Pytanie, czy Wielton ma jakieś plany strategiczne na tę okoliczność?