O..., nastąpiła zmiana argumentacji. Rozumiem, że już zauważyłeś, że twój 1. zarzut (niepoprawności formy) był - jak by to delikatnie ująć - nietrafiony. ;)
Teraz, chyba nie wiedząc, jak wybrnąć, stosujesz kolejny - jakże mało wyszukany i równie (mało) elegancki - argument: "to się nawet kupy nie trzyma". Wnioskuję, że po prostu nie rozumiesz zacytowanej treści. Postaram się i temu zaradzić. Najpierw jednak nadamy spornej frazie formę zdania, czyli zaczniemy ją od wielkiej litery i zakończymy kropką. Piszę takie oczywistości, gdyż twoje wpisy wskazują na to, że nie zaszkodzi wspomnieć i o tym...
Mamy zatem zdanie: " Jął się bezpowrotnie wspinać ze swoich minimów.", w którym podmiotem domyślnym jest kurs akcji Pepco. Aby ułatwić ci zrozumienie omawianej frazy, omówimy je sobie sprawdzoną dydaktycznie metodą - od możliwie najprostszej (formy) do najbardziej złożonej (obecnej). Kolejne etapy wyjaśnień ponumerujemy (jeśli gdzieś czegoś wciąż nie będziesz rozumiał, podaj nr miejsca, w którym się pogubiłeś):
1. Jął się wspinać. = Zaczął się wspinać.
2. Jął się wspinać ze swoich minimów. = Zaczął się wspinać ze swoich minimalnych (najniższych) poziomów wartości. (Wykres zmiany wartości kursu nie przebiega monotonicznie, a już tym bardziej liniowo, dlatego charakteryzuje się wieloma lokalnymi minimami. Inwestorki i inwestorzy kupują/sprzedają w różnym czasie, każda/każdy z nich ustala własne minima (i maksima) kursu).
3. Jął się bezpowrotnie wspinać ze swoich minimów. = Zaczął się wspinać ze swoich minimalnych (najniższych) poziomów wartości i nie zatrzymuje się w swoim trendzie wzrostowym. (Chyba nie zaprzeczysz(?)).
Liczę, że pomogłam. Jeśli jednak gdzieś "utknąłeś", pisz śmiało podając numer kroku wyjaśnień, z którym masz kłopot.
I jeszcze jedna rzecz, może zastanów się, dlaczego twoje wpisy są nacechowane tak emocjonalnie. Czyżby to był wynik jakichś niepowodzeń z czasów wczesnoszkolnych? Może jakieś niezatarte (nienajmilsze) wspomnienia po byłej nauczycielce?... Może nawet po byłej pani od j. Polskiego?!... :D