Biorę pod uwagę dwa scenariusze:
1. Firmy ze względu na koronowirusa rzucą się na Livechata, jako narzędzie które ułatwia kontakt z klientem na odległość.
2. Według mnie bardziej prawdopodobna wersja. Livechat ma sporą bazę klientów (około 29 tys.), więc jest z czego spadać. Jest jakiś procent odejść (2-3%) miesięczny, który się utrzyma. Nowi klienci będą raczej cieli koszty i wybierali tańsze rozwiązania albo bezpłatne. Dodatkowo, w czasie kryzysu część firm zawiesi działalność i przestanie korzystać z Livechata. Największym problemem są chiny, które znacząco ograniczyły produkcję. Jeśli fabryka świata przestała dobrze działać to oberwą wszyscy.