Dopiero się teraz odzywam, bo wcześniej cały czas kupowałem akcje tego, co niby jedzie "napszud" .
Jestem bardzo ciekawy, jak długo można być zapatrzonym w nadzieję.
Strata na Ursusie to jedno, ale na leki i specjalistę, to też nie mało pójdzie, po takiej hipnozie ;-)