Litwini nie muszą się liczyć z maluczkimi, ale z Bakallandem już tak. Nikt jednak nie zablokuje zdjecia z giełdy spólki, jeśli Litwini tak postanowią (nawet Bakalland). Z drugiej strony zdjecie z giełdy przy obecnym akcjonariacie (w szczególności jego rozproszeniu) nie byłoby korzystne dla LItwinów. Moim zdaniem więc są dwie możliwości: Bakalland nie idzie na konfrontację z Litwinami, więc kupił od Jutkiewicza jedynie aby zwiększyć możliwości przetargowe i zgodzi się na zdjecie z giełdy w zamian za dużo lepszą cenę (niekoniecznie popzez uzyskanie korzyści w oficjalnym obrocie akcjami mispolu); Bakalland wkurzył się, że Litwini chcą wydymać akcjonariuszy i bierze Litwinów na przetrzymanie, utrudniając im życie. Inne opcje? Jest kilka, ale są mniej prawdopodobne. Osobiście stawiam na pierwszą opcję. Litwini zawsze mogą wydmuchać spółkę i sprawić że i tak odbiorą co ich. Z jeszcze innej strony - Litwini wpakowali sporo cashu w spółkę i trochę ciężko im z tego zrezygnować. Trzeba pamiętać, że to fundusz private equity - więc kupują spółkę, inwestują,rozwijają aby sprzedać z zyskiem. Na razie kiepsko im idzie, ale skoro wciąż pompują, to raczej patrzą perspektywicznie. Ja na razie spisałem wszystko na straty, więc też czekam, co si z tego rozwinie. Patrząc realistycznie - płoteczki (jak ja) odzyskają kasę tylko jak zdarzu się cud.