To czy wtopiłem dużo kasy zależy od tego, ile dla kogoś jest dużo. Jak dla mnie dużo, więc masz rację. Jeśli chodzi o stres, to zrobiłem rachunek sumienia i albo tak dobrze siebie oszukuję, albo go nie mam. Mam za to spory żal, w 95% do siebie, że włożyłem kasę w spółkę, nieprzewidywalną, która jest jedną wielką niewiadomą.
Jeśli chodzi o te 10% osób które zarabia to wiedziałem o tym zaczynając grę, jednak pycha zwyciężyła i dostałem po d... Może i dobrze. Bo jeśli uważałem, że mnie to nie dotyczy, jestem lepszy od innych i moje wyniki będą ponadprzeciętne, to albo jest się zaj...ty, albo jestem durniem. W zasadzie to z perspektywy czasu uważam, że warto było spróbować, jednak bardziej delikatnie. Ja natomiast zacząłem delikatnie, później na siłę doszukiwałem się potwierdzenia, że dobrze zrobiłem, co udowadniałem sobie przez uśrednianie.
Teraz widzę, że wielu jest takich jak ja, którzy emanują optymizmem i być może zarażają nim innych. Uważam jednak, że jest to optymizm na glinianych nogach, poparty marzeniami a nie rzetelną analizą twardych faktów oraz prawdopodobieństwa sukcesu. Fakty są takie, że spółka się kurczy, przynosi straty. Prawdopodobieństwo sukcesu, czyli tego że Ukraińcy zaczną wykazywać zyski w spółce, w której nie mają 100% udziałów, jest moim zdaniem znikome. Tutaj można zaryzykować, ale max 5% kapitału.