Poniżej wpis, jaki zamieściłem dziś na jednym z forów inwestycyjnych:
Na NYSE wytworzyła się bez wątpienia hossa. Motorem napędowym wzrostów za oceanem jest oczywiście Wall Street, to fundy i banki inwestycyjne przyczyniły się najbardziej do spadków, teraz pompują wzrosty, by odrobić straty. Od tygodni piszę, że giełdy coraz bardziej odrywają się od gospodarek, a sektor finansowy będzie napędzał wzrosty na parkietach, bo przy tak niskich czy wręcz ujemnych stopach procentowych, dobrze da się zarobić wyłącznie na giełdach, które de facto pozostają jedynym elementem sektora finansowego, nie kontrolowanym przez banki centralne, czyli państwa.
Tak na naszych oczach biorą w łeb wszystkie doktryny liberalnej ekonomi...
Wracając do NYSE - Nasdaq jest już wyżej niż na początku roku, zaś SP500 zostało do odrobienia poniżej 10%. Dla porównania WIG20 ma jeszcze do odzyskania ponad 25%... Widać dystans, jaki dzieli centralny parkiet globu od GPW, czyli giełdy satelity...
Na NYSE indeks strachu VIX spadł już poniżej 28 pkt, jak spadnie poniżej 20 pkt, wzrosty przyspieszą. Yankee ustabilizowały ceny ropy, WTI osiągnął konsensus na poziomie 24 USD, to jest poziom blokujący bankructwa amerykańskich kompanii naftowych.
Jak długo potrwa hossa? Jeżeli corona nie zaatakuje ponownie, to dobre nastroje na giełdach będą nam towarzyszyć co najmniej do połowy lipca, czyli publikacji raportów za 2Q20. Te będą bezwględnie słabe, ale być może inwestorzy będą wtedy żyć już nowymi nadziejami i pozytywny sentyment uda się utrzymać dłużej. Udanych inwestycji życzę!